- Należy jak najszybciej zreformować politykę rolną Unii Europejskiej, tak aby była ona bardziej proekologiczna, gdyż jest to dobre nie tylko dla ludzkiego zdrowia, ale i dla gospodarki - twierdzi prof. Alan Matthews z irlandzkiego Trinity College w Dublinie, autor sprawozdania dotyczącego reformy Wspólnej Polityki Rolnej (WPR) na nadchodzące lata. O sprawozdaniu dyskutowano 19 marca na spotkaniu komisji ds. rolnictwa Parlamentu Europejskiego.

Do działań proekologicznych można zaliczyć m. in. prowadzenie uprawy organicznej  (tj. bez stosowania nawozów sztucznych) oraz przeznaczenie części gruntów na cele ekologiczne, czyli tworzenie tzw. obszarów prośrodowiskowych (ang. EFA - Ecological Focus Area).

W opinii prof. Matthewsa, propozycje Komisji Europejskiej idą we właściwym kierunku, choć ich szczegóły budzą pewne wątpliwości. Jego zdaniem, "nie ma powodów, by odkładać działania" służące zazielenieniu unijnego rolnictwa.

Wśród zalet proponowanych rozwiązań ekspert wymienił to, że nie pociągają one za sobą dodatkowych kosztów i że wyznaczą wspólne standardy "zielonego" rolnictwa w UE. Ponadto, strefy EFA mają wpłynąć na ochronę bioróżnorodności i jakości wód.

Według prof. Matthewsa należy kontynuować "zazielenienie" Wspólnej Polityki Rolnej nawet jeśli niektóre, bardziej rozwinięte państwa UE, zyskają na nich więcej niż pozostałe.

Jednocześnie ekspert wskazał, że propozycje Komisji wymagają poprawek i uściślenia, szczególnie w kwestii czy proekologiczne rozwiązania mają być dobrowolne czy obowiązkowe dla rolników.

Ponadto, prof. Matthews postulował o przyznanie większego budżetu na „zazielenianie" rolnictwa.

Eurodeputowani mają w czerwcu przedstawić sprawozdanie na temat propozycji Komisji w związku z reformą WPR. Ostateczna decyzja Parlamentu Europejskiego spodziewana jest jednak dopiero po ukończeniu prac nad wieloletnim budżetem UE na lata 2014-2020.

Niewątpliwie idea ochrony środowiska jest słuszna, jednak nie wszystkie gospodarstwa mogą pozwolić sobie na luksus stosowania proekologicznych rozwiązań. W przypadku uzależnienia kwoty dopłat od ich realizacji, pieniądze znowu powędrują do najbogatszych.

Podobał się artykuł? Podziel się!