- Nikt nie zna jeszcze rozmiarów i koniecznych wydatków wynikających z kryzysu w rolnictwie, w związku z tym nie ma zgody na to, żeby te środki były przenoszone na inne cele - powiedział w poniedziałek w Brukseli w przerwie obrad unijnych ministrów szef resortu rolnictwa Marek Sawicki.

Według propozycji zmian w projekcie budżetu na przyszły rok, które w październiku zaakceptowała KE, środki, które miałyby być przeznaczone na Wspólną Politykę Rolną (WPR), zostaną przesunięte na inne potrzeby. Cięcie ma wynieść 448 mln euro.

Sawicki ocenił, że najważniejszą sprawą dla unijnych ministrów rolnictwa jest obrona budżetu na 2015 r., a potem uruchamianie środków na łagodzenie skutków embarga.

Deklarację przeciw cięciom podpisało do poniedziałkowego popołudnia 21 ministrów, w tym z Polski; natomiast - jak relacjonował Sawicki - w debacie tylko Wielka Brytania i Szwecja nie wsparły tego punktu widzenia.

W tym tygodniu będą się toczyły negocjacje na temat kształtu przyszłorocznego budżetu. Sawicki przekonywał, że jest szansa, żeby obronić środki dla rolników. Decyzja w tej sprawie może zapaść w piątek.

Minister rolnictwa ocenił, że to, iż projekt zmian w przyszłorocznym budżecie, który jest niekorzystny dla rolników przygotował były komisarz Jacek Dominik, pokazuje, że "Polacy, gdy obejmują funkcje europejskie reprezentują całą Europę, a nie interesy własnego kraju".

- Inną funkcję ma minister rolnictwa, inną funkcję ma minister finansów. Z punktu widzenia interesów rolników, ministra rolnictwa, propozycja komisarza Dominika, była propozycją złą - oświadczył.

Sawicki poinformował, że rozmawiał z komisarzem ds. rolnictwa Philem Hoganem, aby niewykorzystane środki z pierwszego programu łagodzącego skutki rosyjskiego embarga, wykorzystać na dalsze działania wspierające producentów. Zdaniem ministra pieniądze te powinny być przydzielone państwom UE proporcjonalnie do realizowanego przez nie wcześniej eksportu na rynek rosyjski. - Jaka będzie odpowiedź? Na to potrzeba trochę czasu - oświadczył Sawicki.

Minister powiedział, że na 750 tys. ton nadwyżki owoców i warzyw powstałej po zamknięciu rosyjskiego rynku, nasi producenci, którzy zdecydowali się skorzystać z unijnych programów, wycofają ok. 78 tys. ton produktów. - Zależy mi na tym, by chociaż w przypadku jabłek, ten instrument wycofania kontynuować do końca maja przyszłego roku - podkreślił.

Wiceminister rolnictwa Kazimierz Plocke informował w czwartek, że pomoc krajowa i unijna dla producentów owoców i warzyw, którzy ponieśli straty w wyniku rosyjskiego embarga, wyniesie łącznie 270 mln zł.

UE uruchomiła dwie transze pomocy. W pierwszej Polska, po weryfikacji wniosków, zgłosiła zapotrzebowanie na ok. 26 mln euro, w drugiej otrzyma rekompensatę za wycofanie z rynku 18,7 tys. ton jabłek oraz 3 tys. ton innych owoców i warzyw.