Zdaniem Wojciechowskiego, podatek dochodowy spowoduje upadek wielu gospodarstw. Będzie to następstwem działań urzędów skarbowych, wynikających z niejednoznacznych i skomplikowanych przepisów.  Znam wielu przedsiębiorców, którzy dziś chodzą po kraju z torbami, z którymi puściła ich władza skarbowa. W skomplikowanej machinie prawnej, w chaszczach przepisów wystarczy minimalny błąd i władza może rozpoczynać dzieło zniszczenia – napisał europoseł.

Uważa, że rolnicy nie będą w stanie poradzić sobie z kontrolami i procedurą prawną: tu coś wyschło, tam znów wymokło, a gdzie indziej wymarzło - przyjedzie kontrola, wytropi, że gdzieś pięć arów się nie zgadza - protokół, domiar - i kaplica! Będą odwołania, apelacje, kasacje, oprócz władzy skarbowej wydoją jeszcze rolnika adwokaci, a na koniec przyjedzie komornik, załaduje na samochody resztki zboża. świnie, krowy, a chłop pójdzie do stodoły się powiesić.

Wojciechowski  twierdzi, że rolnik zostanie bez obrony, będzie zmuszony stanąć  oko w oko ze sprytniejszymi od siebie, dobrze zorganizowanymi mafiami: Przesadzam? Nie będzie tak?  Ależ oczywiście, że będzie! Ależ oczywiście, że będzie! I to wcale nie będą pojedyncze przypadki, tylko w setkach liczone, albo i w tysiącach. Mafiie się bardzo szybko zorganizują, żeby chłopską ziemię drogą, coraz droższą, przejmować za bezcen metodą "kontrola-domiar-licytacja". (…)Będzie tak, bo są ponoć dwie rzeczy pewne - śmierć i podatki, a w Polsce jest jeszcze pewna trzecia rzecz - nadużycia władzy.

Wpis Wojciechowskiego wywołał w Internecie ożywioną dyskusję, Wojciechowski odpowiedział oponentom: Ilekroć napiszę coś z troską o sprawach polskiej wsi, tylekroć wyłażą z zakamarków sieci wykrzywione gęby i zieją wobec wsi jadem, może nie nienawiści, ale złości, pomieszanej z zawiścią. (…)Te gęby wiedzą o wsi tyle, że leniwy i zazwyczaj pijany polski chłop na pieniądzach śpi, a w polu mu rośnie. Nic nie robi, a do wszystkiego ma dopłaty (ktoś napisał, że nawet do brzydkiej żony), które jedną hojną ręką państwo polskie mu płaci, a drugą Unia Europejska. Chłop szuflą nie nadąża tych pieniędzy przesypywać.  Mam do was, gęby, jedno pytanie, krótkie i konkretne: Czy chciałybyście, żeby wasze dzieci zostały rolnikami, babrały się w gnoju i pławiły się w tym chłopskim dobrostanie?