- Jestem zadowolony z niektórych rzeczy, które udało się w negocjacjach przeforsować, jak między innymi znaczne ograniczenie zazielenienia, wyłączenie z niego gospodarstw poniżej 10 ha, jeśli chodzi o dywersyfikację i poniżej 15 ha, jeśli chodzi o obowiązek odłogowania części gruntów – mówi Janusz Wojciechowski. -  Zadowolony jestem z programu dla małych gospodarstw, że udało się go powiększyć z 3 do 5 hektarów. Natomiast nie jestem zadowolony z tego, że jest to w dalszym ciągu wspólna polityka rolna dyskryminacji, wspólna polityka rolna, w której pieniądze dzielone są niesprawiedliwie pomiędzy państwa członkowskie. Dzisiaj z zaskoczeniem usłyszałem od pana Ciolosa, że kiedy on podjął problem wyrównania dopłat bezpośrednich, to od komisarza do spraw budżetu – a więc od polskiego komisarza – usłyszał, że jest to politycznie niemożliwe. Tego nie wiedziałem, że to stamtąd, akurat od tego komisarza był opór przeciwko wyrównaniu dopłat.

Zdaniem Janusza Wojciechowskiego, ta wypowiedź Ciolosa ze wspólnego posiedzenia senackiej i sejmowej KRiRW potwierdza, że rząd polski nie zabiegał o wynegocjowanie środków na rolnictwo.

- Poświęcono rolnictwo. Komisarz potwierdził to, nie mówił wprawdzie o polskim rządzie, ale można się domyślać, że to głównie polski rząd miał na myśli mówiąc, że dbano bardziej o fundusze strukturalne niż o rolnictwo. Rolnictwo zostało poświęcone wyraźnie w imię innych interesów.

Jak twierdzi Janusz Wojciechowski, sugerowana radość z tego, że na rozwój wsi mamy duże środki, jest nieuprawniona.

- Bardzo mnie to razi, bo to nie jest żaden argument, że Polska ma największe środki na rozwój obszarów wiejskich – mówi. - A jaki kraj ma mieć największe? Malta, Cypr, czy może Niemcy albo Francja, które brały dziesiątki lat te środki na rozwój obszarów wiejskich? Polska jest największym krajem, spośród tych krajów, których obszary wiejskie nie są jeszcze rozwinięte, i trzeba je rozwijać, więc to, że akurat Polska ma największe środki na rozwój obszarów wiejskich to jest logiczna konsekwencja istoty tego funduszu, a nie jakaś łaska, więc nie powinno się używać tego argumentu ani w Polsce, ani ze strony Komisji.