- Powiem to z satysfakcją, że Polska z całej puli środków skierowanych na wszystkie kraje UE w ramach tego mechanizmu, gdzie koperta nie była określona na poszczególne kraje, tylko była ogólnounijna, Polska dostała blisko 80 proc. tych środków. Byliśmy więc w tym okresie największym inwestorem w całej Europie. Dzisiaj ten proces na pewno nie będzie na taką skalę, ale myślę, że trzeba się liczyć z tym, że jeszcze sporo inwestycji jest do dokończenia i środki się na to znajdą, czy to środki pomocowe, czy też środki własne - mówił Maliszewski.

Jak podkreślał poseł, do tej pory branża ogrodnicza, sadownicza, a także rolnicza skorzystały ze środków z UE w wielu aspektach działalności.

- Myślę, że w większości tych podmiotów wsparcie unijne było wykorzystane i to w dość dobrym zakresie. Środki trafiły przede wszystkim na inwestycje realizowane w pojedynczych gospodarstwach. To były środki przeznaczone na modernizację gospodarstw i na nowe technologie, dostosowanie tych gospodarstw do rynku, a produkcji do potrzeb konsumenta - ocenił prezes Związku Sadowników RP.

- Inwestycje robione wspólnie, przez grupy i organizacje producenckie, to już przygotowanie tej produkcji do sprzedaży, a więc zapewnienie trwałości, długiego okresu przechowywania, przygotowanie jednolitych partii towaru, przygotowanie logistyki. Sporo środków także zostało przekierowanych na przetwórstwo, zarówno to duże, realizowane przez międzynarodowe koncerny czy przez polskie zakłady, ale także te środki trafiały do otoczenia biznesu ogrodniczego - tłumaczył Maliszewski.

Jak zaznaczył poseł, Polska była i jest dużym biorcą tych środków i wcale nie zamierza rezygnować z tych aspiracji.

- Jak dzisiaj dyskutujemy na temat Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na kolejny etap, do roku 2020, to mamy nadzieję, że będzie on uwzględniał dokończenie działań i inwestycji, które do tej pory realizowaliśmy. PROW ma także wspierać procesy zachodzące na wsi w branży rolnej, m.in. procesy demograficzne, jak przemiana pokoleniowa, jednak uważam, że główna ilość środków powinna być skierowana na konkurencyjność gospodarstw, grup producenckich, bo to decyduje o konkurencyjności całego sektora polskiego rolnictwa - ocenił Maliszewski.

Podobał się artykuł? Podziel się!