- Minister Marek Sawicki nie lubi rolników ekologicznych. Już nie raz się nam odgrażał – uważa Andrzej Rubinowski ze Związku Zawodowego Rolników Ekologicznych. – Mówi się, ze teraz poprzesuwa sobie środki, jak będzie chciał – dodaje.

Rubinowski jest bardzo niezadowolony z rozporządzenia, w którym ustalono minimalną ilość drzewek na hektar. Niestety stworzono obowiązek dosadzania wyłącznie materiałem ekologicznym. Tymczasem w Polsce szkółki roślin ekologicznych dopiero kiełkują i trudno jest zdobyć materiał. Po ten towar rolnicy muszą jeździć do Niemiec, a tam czekają ich drzewka po 5 ero za sztukę. Przy obecnym kursie euro to zdecydowanie za dużo na polską kieszeń.

Druga zmiana to sankcje za zachwaszczenie. A co to jest zachwaszczenie? – denerwuje się Rusinowski. Według niego ten termin użyty w rozporządzeniu oznacza uznaniowość w działaniu urzędników. A przecież rolnikowi ekologicznemu trudno jest walczyć z chwastami tak efektywnie, jak rolnikowi uprawiającego metodami konwencjonalnymi. Z założeniu ekologia nie znosi pestycydów i herbicydów, które są podstawą walki z chwastami w rolnictwie tradycyjnym.

Ponadto rolnik ekologiczny uważa, że rozporządzenie jest nagonką ARiMR, na ekologów. Dzięki nowym, nieprecyzyjnym jego zdaniem zapisom, agencja będzie mogła nakładać sankcje na rolników. Sam Rubinowski gospodarzy na ok. 50 hektarach. Ma sady orzechowe i czereśniowe, oczywiście uprawiane ekologicznie. Może w tym roku doczeka się jakichkolwiek dochodów, kiedy drzewka zaczną owocować. Przez 3 ostatnie lata, tak jak i reszta sadowników walczył z suszą.

 

Źródło: farmer.pl