Decyzja Komisji Europejskiej to efekt reformy Wspólnej Polityki Rolnej z 2003 r. oraz przygotowania się Wspólnoty do negocjacji w ramach Światowej Organizacji Handlowej. Jako pierwsze jeszcze w połowie zeszłego roku zniknęły dopłaty do eksportu mleka w proszku. Teraz dotknęło to także masła oraz serów.

Waldemar Broś, KZSM: - Wprowadzenie stawki zerowej, czyli w ogóle skasowanie dopłat eksportowych, stawia Polskę w niezwykle trudnej sytuacji, bo my po prostu musimy eksportować.

Musimy eksportować, gdyż rynek wewnętrzny jest mały i nie szans na szybkie zwiększenie popytu. Dzięki temu, że 1/3 produkcji artykułów mleczarskich jest wysyłana za granicę branża ma pieniądze na rozwój i modernizację. To także gwarancja stabilności cen skupu mleka. W rekordowym 2005 r. mleczarnie wzięły z unijnego budżetu 130 mln euro subwencji eksportowych. Teraz te fundusze tracą. Ale Bruksela broni swojej decyzji. Przypominając, że ceny na światowym rynku mleka osiągnęły rekordowy poziom.

Jadwiga Seramk-Bulge, IER: - Na szczęście bez specjalnych strat może to Komisja uczynić, bo ceny osiągnęły rewelacyjny poziom. Pytanie tylko, do kiedy się te ceny utrzymają.

Ekonomiści prognozują, że taka dobra sytuacja będzie trwała jeszcze 12 miesięcy. W tym czasie zniesienie subwencji eksportowych może doprowadzić do tego, że zmniejszy się produkcja mleczarska w krajach starej Unii Europejskiej. W tę lukę na światowym rynku mają wtedy szanse wejść firmy z Polski, których koszty produkcji są dużo mniejsze.

Źródło: Agrobiznes