Nad tymi problemami zastanawiali się uczestnicy debaty „Innowacyjne rolnictwo”, prowadzonej przez redaktora naczelnego „Farmera” Wojciecha Denisiuka podczas VII Europejskiego Kongresu Gospodarczego: prof. Cezary Możeński – dyrektor Instytutu Nowych Syntez Chemicznych, Mirosław Leszczyński – prezes zarządu John Deere Polska Sp. z o.o. i prof. dr hab. Antoni Faber – Instytut Uprawy, Nawożenia i Gleboznawstwa w Puławach, Państwowy Instytut Badawczy, członek Komitetu Sterującego Programu BIOSTRATEG.

- Kończy się dyscyplinarne podejście do wiedzy, którą chcieliśmy rolnictwu przekazać – stwierdził prof. A. Faber. – Musimy, żeby wytworzyć innowacje, a potem je skutecznie zastosować w rolnictwie, myśleć nie tylko dyscyplinarnie, a bardziej komplementarnie. Musimy pracować interdyscyplinarnie.
Zdaniem profesora, innowacyjność - z cechami twórczymi albo odtwórczymi – musi mieć świadomość, że proponowane rozwiązania muszą być na miarę możliwości ekonomicznych rolnictwa.

– Stąd też innowacje, które są tworzone dla potrzeb rolnictwa, wymagają zazwyczaj dużego wsparcia ze środków publicznych – mówił profesor. Dopiero po wytworzeniu innowacji okazuje się, czy pozwala ona uzyskać trzy lepsze efektywności: techniczną, wykorzystania zasobu i ekonomiczną. Rolnicy analizują korzyści, zanim zainwestują – ocenił. – Od wytworzenia innowacji do PROW jest daleka droga – stwierdził i podkreślił rolę myślenia o korzyściach, jakie z inwestycji osiągniemy w przyszłości. 

A czego potrzebują polscy naukowcy, aby opracowywać innowacje?
Zdaniem prof. Cezarego Możeńskiego, naukowcom nie brakuje niczego. A dlaczego mimo to wydajność polskiego rolnictwa jest niższa niż zachodniego? Profesor uważa, że mamy wydajność równą europejskiej – oczywiście po uwzględnieniu rozwarstwienia istniejącego między polskimi gospodarstwami. Poprawy może wymagać tylko transfer wiedzy. Życie pędzi do przodu, więc potrzeba szybkiego transferu najnowocześniejszej wiedzy – stąd propozycje doszkalania i studia podyplomowe.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!