Wczoraj w ramach pytań w sprawach bieżących posłanka Genowefa Tokarska prosiła o wyjaśnienie zamiarów MF wobec wysokości planowanych zabezpieczeń, które były zbyt duże, aby małe firmy mogły je udźwignąć. - Projekt ustala wysokość zabezpieczenia generalnego składanego przez pośredniczące podmioty tytoniowe - mówiła. - Polski rynek tytoniowy został kilkanaście lat temu oddany koncernom światowym prawie w całości. Dzisiaj w Polsce działa jedynie niewielka grupa małych firm z polskim kapitałem, które zwracają uwagę, że propozycja dotycząca wysokości zabezpieczenia minimalnego na poziomie 2 mln zł, a maksymalnego – na poziomie 30 mln zł, to zwyczajny zamach na ich istnienie.

Wiceminister finansów Jarosław Neneman uspokoił – ministerstwo złagodziło plany, choć w stosunku do pośredniczących podmiotów tytoniowych rzeczywiście proponuje pewne zaostrzenie przepisów, ze względu na to, „że w tym obszarze jest miejsce na spore nadużycia”: - Mogę państwu powiedzieć, że w tamtym roku przeprowadzono kontrolę w 260 spośród 350 podmiotów i aż w 95 wykryto nieprawidłowości. Stwierdzono choćby to, że fikcyjna sprzedaż suszu tytoniowego dotyczyła 983 t, a straty dla budżetu państwa wyniosły prawie pół miliarda złotych.

Po konsultacji przygotowanego projektu ministerstwo postanowiło go zmienić:

- Myśmy w tym czasie wsłuchali się w głosy, które dotarły do nas z rynku, i w tym projekcie, który światło dzienne ujrzy bodajże jutro, a jeśli nie, to na początku przyszłego tygodnia, poszliśmy w stronę tych małych, drobnych podmiotów, uczciwych podmiotów – chociaż to nie tak łatwo powiedzieć, kto jest uczciwy, a kto nie jest uczciwy – i zwiększyliśmy możliwości naczelnika urzędu skarbowego w zakresie obniżania poziomów zabezpieczeń. Została też wprowadzona możliwość zabezpieczenia ryczałtowego, które wyniesie 30 proc. normalnego zabezpieczenia. Ono będzie skierowane do wiarygodnych podmiotów, do takich, które mają majątek, które mają historię i co do których szansa czy ryzyko pojawienia się nieprawidłowości nie jest w naszym przekonaniu duże.

Potem wiceminister wyjaśnił jeszcze, że  przejęzyczył się mówiąc o urzędzie skarbowym,  oczywiście urząd celny będzie decydował o poziomie zabezpieczeń.

- Tyle że – tak jak mówiłem – w odniesieniu do tych pomiotów, które mają dobrą historię, które mają majątek, które naprawdę trudnią się obrotem czy przetwórstwem, a nie tylko mają gdzieś wynajęte wirtualne biuro, naczelnik urzędu celnego może zastosować zabezpieczenie ryczałtowe, które wynosi 30 proc. podstawowego. Myślę, że w przypadku firmy, która działa, nie będzie to kwota, która może jej uniemożliwić działanie.