Podczas debaty nad sprawozdaniem Senatu do ustawy o zmianie ustawy o Agencji Rynku Rolnego i organizacji niektórych rynków rolnych oraz niektórych innych ustaw, co do potrzeby pozostawienia spółki Elewarr w gestii MRiRW byli zgodni posłowie koalicji i opozycji – ale wyraźnie z różnych powodów.

I tak posłowie PiS wypowiadali się w kwestii pozostawienia ministrowi rolnictwa nadzoru nad Elewarrem, mając zamiar obrony spółki przed prywatyzacją.

Poseł Jacek Bogucki, Prawo i Sprawiedliwość, mówił: - Mam więc pytanie, panie i panowie ministrowie: Kto i za ile ma ten Elewarr docelowo od was kupić? Przecież do tej pory się nie zdarzyło, żeby spółka związana z rolnictwem przeszła do Skarbu Państwa i pozostawała dalej jego własnością. Każda przygotowywana jest wcześniej czy później do sprzedaży. Sprzeciwiamy się temu, ponieważ minister rolnictwa nie ma już prawie żadnych mechanizmów regulacyjnych na rynkach rolnych. Elewarr, który zajmuje się stabilizowaniem rynku zbóż, powinien się zajmować właśnie tym, a nie lewymi interesami PSL-u. Mam nadzieję, że od jesieni będzie się zajmował stabilizowaniem rynków zbóż. Elewarr jest tą ostatnią instytucją, która powinna pozostać w nadzorze ministra rolnictwa za pośrednictwem Agencji Rynku Rolnego.

Po tej wypowiedzi rozległy się z sali głosy, oceniające ją jako „skandal”.

Poseł Mirosław Maliszewski z PSL też uznał, że Bogucki rzuca „bezpodstawne oskarżenia” i... bronił Elewarru jako narzędzia do stabilizacji rynku, niezbędnego ministrowi rolnictwa: - Spółka Elewarr, która jest dobrze zarządzana, dobrze reguluje rynek zbożowy w Polsce, oddziałuje – i słusznie, takie ma możliwości – także na występujące na tym rynku ceny, powinna pozostać podległa Agencji Rynku Rolnego, a pośrednio czy bezpośrednio ministrowi rolnictwa i rozwoju wsi jako ważny instrument. Chciałoby się, aby więcej takich instrumentów było na rynku rolnym, aby rząd mógł dysponować takimi spółkami. Być może sytuacja na wielu innych rynkach byłaby wtedy zdecydowanie lepsza. Dzisiaj one często są rozgrywane przez kapitał spekulacyjny.

Poseł Romuald Ajchler stwierdził, że takie a nie inne oceny sytuacji wokół Elewarru wynikają z doświadczenia z taśmami Serafina. Mówił: