Ministerstwo Rolnictwa zapowiadało boom w ubezpieczeniach: zmiany w przepisach miały zachęcać do zawierania w tym roku umów ubezpieczeniowych obejmujących kilka ryzyk, a powszechność korzystania z ubezpieczeń miała prowadzić do spadku wysokości składek. Spodziewając się zwiększonego zainteresowania rolników zawieraniem umów ubezpieczeniowych, w  tym roku na dopłaty do składek w budżecie państwa przeznaczono ponad cztery razy więcej niż w ostatnich latach – aż 900 mln zł, określając dopłatę na 65 proc. składki i podnosząc stawki taryfowe uprawniające producentów rolnych do dotacji z budżetu państwa z 3,5 i 5 proc. do 9 proc. sumy ubezpieczenia.

I już można powiedzieć, że spodziewany dobry skutek zmian nie nastąpił.

Według wstępnych danych przekazanych Ministerstwu Rolnictwa przez zakłady ubezpieczeniowe, zakłady ubezpieczeń ubezpieczyły łącznie według stanu na 30 czerwca 2017 r. zaledwie 1 858 507,05 ha upraw rolnych oraz zawarły w I półroczu br. 106 824 umowy ubezpieczenia upraw rolnych.

Dla porównania: w 2015 r. rolnicy zawarli 139 tys. umów ubezpieczenia. Dopłata budżetu do składek wyniosła  w 2015 r. 173 mln zł (budżet przewidywał na ten cel 200 mln zł), ubezpieczono 2,8 mln ha i 1,3 mln zwierząt.

W ubiegłym roku natomiast zabrakło pieniędzy na dopłaty do składek, choć w budżecie zaplanowano 200 mln, a potem jeszcze zwiększono tę kwotę.

Więcej: Co ubezpieczają rolnicy?

W Polsce jest ok. 14 mln ha gruntów rolnych objętych unijnymi dopłatami, rolnicy są zobowiązani do zawierania umów na 50 proc. posiadanych upraw, w terminie do końca czerwca.

Najwyraźniej na skuteczną reformę ubezpieczeń jeszcze trzeba poczekać.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!