Oskarżony to Tomasz Z. to mieszkaniec gminy Grodków w powiecie brzeskim (woj. opolskie). Mężczyzna podpisał kontrakt z Polskim Koncernem Mięsnym „Tucz” z Warszawy na tucz 3940 warchlaków. Umowa została zawarta na 4 miesiące, między listopadem a marcem 2016 r. W tym czasie gospodarz mógł liczyć na darmową paszę dla zwierząt, lekarstwa i opiekę weterynaryjną. Sam musiał w ramach kontraktu zapewnić zwierzętom właściwe warunki bytowe, tak by tuczniki osiągnęły pożądaną wagę 110 kg.

Z aktu oskarżenia wynika, że warchlaki trafiły do chlewni w Wierzbnie pod Nysą w województwie opolskim, oraz w Jagielnie w powiecie strzelińskim na Dolnym Śląsku. Według relacji firmy po umówionym terminie kontrahent zadzwonił do oskarżonego, by umówić się na odbiór partii tuczników w Wierzbnie. Wtedy jednak usłyszał, że świń już tam nie ma. Właściciel chlewni miał oświadczyć, że ze względu na trudną sytuację finansową musiał zwierzęta sprzedać. Zleceniodawca oskarża rolnika o przywłaszczenie 1632 sztuk tuczników, których wartość oszacował na 785 tysięcy złotych.

Tomasz Z. podczas przesłuchań na policji i w prokuraturze nie przyznał się do winy. Twierdził, że część warchlaków padła, bo były mu już dostarczone w złej kondycji, a resztę zwierząt zgodnie z umową oddał firmie po odchowaniu. Według niego zaistniała sytuacja miała być wynikiem bałaganu panującego w warszawskiej spółce. Oskarżony nie pojawił się na wczorajszej rozprawie. Odczytano jedynie jego zeznania. Sąd w celu ustalenia prawdy zamierza przesłuchać kilkudziesięciu świadków. Zanosi się więc na długi proces.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!