PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Groźny import zbóż z Ukrainy, czy nadprodukcja i brak zorganizowania polskich rolników?

Groźny import zbóż z Ukrainy, czy nadprodukcja i brak zorganizowania polskich rolników? fot. pixabay

Autor: Marzena Pokora-Kalinowska

Dodano: 26-01-2017 13:18

Tagi:

Ograniczenie importu zbóż z Ukrainy, a nie naciskanie na łączenie się polskich rolników w grupy i szukanie szczególnego sposobu na zagospodarowanie ziarna czy namawianie do zmiany uprawianych roślin – takie wyjście z sytuacji powstałej na rynku zbóż widzą rolnicy, goszczący podczas obrad wczorajszej sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi.



Bo, zdaniem rolników, nawet jeśli znajdziemy możliwość ograniczenia polskiej produkcji zbóż czy uporamy się wreszcie z budową polskiego portu, to i tak miejsce polskiego zboża zajmie zboże ukraińskie. Dlatego trzeba przede wszystkim ograniczyć ukraiński import zbóż do Polski. Rolnicy wskazywali, że możliwość na ograniczenie ukraińskiego importu jest jedna: badać jakość, w tym sprawdzać obecność GMO. Wobec gorszej jakości ukraińskiego importu polskie zboże – lepsze, bez GMO – musi tracić.

- Normy deklarowane w dokumentach przewozowych nie były przekraczane – ocenił z kolei wiceminister rolnictwa Jacek Bogucki. – Sytuacja na rynku zbóż jest wynikiem ogólnoświatowej tendencji i sytuacji. Ceny w Polsce wprawdzie odbiegają niekorzystnie od cen europejskich, ale dotyczy to właściwie wszystkich produktów rolno-spożywczych i ten poziom nie jest poziomem takim, który przekraczałby te granice. Jednocześnie zdajemy sobie sprawę z tego, w jakim położeniu geopolitycznym znajdujemy się i jakie są możliwości państwa polskiego, zarówno w zakresie eksportu zbóż, jak i importu.

Więcej: Zboże z Ukrainy przestanie zakłócać polski rynek?

Rolnik Andrzej Madej przedstawił opracowanie z ODR w Końskowoli – ceny zbóż w regionie Lubelszczyzny i południowej Polski są co najmniej 10 proc. tańsze niż w innych regionach, przekonywał. Zysku z upraw nie ma. Bezcłowy import z Ukrainy – od Buga do Wisły – niszczy rynek. Pozwolenie na stosowanie pasz GMO przez jeszcze dwa lata pozwoli na obrót GMO i sprowadzanie zbóż z Ukrainy i Kanady.

- Nigdy nie było tak, że produkt finalny jest droższy od produktu odpadowego. W Polsce cena na śrutę sojową to 1600-1800 złotych, a na ziarno wolne od GMO – 1270. Ta sytuacja cenowa tych dwóch produktów jest odwrócona. I temu powinien się przyjrzeć rząd RP – mówił Andrzej Madej.

Destabilizacja i obniżenie cen na polskim rynku zbóż to następstwo importu z Ukrainy – oceniał i w imieniu producentów „od Buga do Wisły” żądał rekompensat za poniesione straty - od rządu RP i Parlamentu UE.

W dyskusji poruszono też kwestie możliwości oddziaływania na rynek zbóż przez Elewarr.

Mariusz Gołębiowski ze Związku Zawodowego Ojczyzna wskazał, że rząd Polski ma trudności z doprowadzeniem do uwzględnienia polskich interesów przez Komisję Europejską dlatego, że ukraińskie przedsiębiorstwa zostały wydzierżawione przez Niemców i Francuzów, a także Holendrów. Chodzi o niezwiększanie ukraińskiego kontyngentu i rozdzielenie importu na wszystkie kraje – jest to przemilczane przez inne kraje i utrudniane:

– Koledzy z Niemiec i Francji zarzucają nam, że w COPA powtarzamy jak mantrę to, co mówi nasz rząd, a nasz rząd mówi to samo, co my, jeśli chodzi o kontyngent - stwierdził.

Wojciech Fus, rolnik z lubelskiego, ocenił, że ceny skupu nie pozwalają na zysk. Gospodarstwa w rejonie wschodnim zaczną padać – ostrzegał. Rentowności nie ma żadnej. Dlaczego ceny są tak niskie, skoro tak mało ziarna wpływa z Ukrainy, jak podaje MRiRW? – pytał.

- Cena interwencyjna 150 euro byłaby pomocna, ale jeśli nie można tego w KE przepchnąć, prawdopodobnie ze względu na duże lobby mających gospodarstwa w Ukrainie – bo przecież umową z Ukrainą nie pomaga się Ukraińcom – to czy nie można zrekompensować niskich cen w postaci dopłat bezpośrednich? – pytał. Jego zdaniem dodatkowa dopłata dla regionów południowo-wschodnich pomogłaby przetrwać gospodarstwom.

Wiceminister rolnictwa Jacek Bogucki przyznał, że w regionie Polski południowo-wschodniej ceny są niższe niż średnio w kraju. Prognozy nie przewidują obaw, co do importu z Kanady. Inaczej jest z Ukrainą. Nie tylko bezcłowy kontyngent, ale i zerowe stawki celne są problemem. – KE przyjęła system obliczania cła, w którym nie decydują ceny z kraju sąsiedniego, ale średnie w UE, z tego powodu stawka zerowa jest stosowana.

Więcej: Cena interwencyjna zboża: 150 euro za tonę?

Wiceminister przyznał, że nie można w UE przeforsować ani zmiany ceny interwencyjnej, ani lepszej ochrony celnej. Za niemożliwy do wprowadzenia uznał obecnie pomysł ze zwiększeniem dopłat.

Stabilizatorem cen mogłaby zostać spółka Elewarr – w tym roku nie było to w pełni skuteczne.

- Jedynie wykorzystanie mechanizmu w postaci skupu przez instytucje, na które rząd ma wypływ, także prowadzenie eksportu przez te instytucje, pozwoli na to, aby na tych terenach ustabilizować sytuację – ocenił wiceminister.

Rolnik Marcin Sobczuk wskazał, że również w magazynach Elewarru ceny na terenie poł-wsch. są niższe. Magazyny Elewarru są dzierżawione. Podkreślał, że badania zbóż z Ukrainy są pobieżne i ta możliwość oddziaływania na rynek nie jest wykorzystywana. Postulował, aby cena oferowana przez Elewarr była wyższa. - Niech cały kraj się złoży, a nie tylko południowy wschód się składa na pomoc Ukrainie – zaapelował.

Tadeusz Solarski, zabierając głos w imieniu Polskiego Związku Producentów Roślin Zbożowych, powiedział, że rzeczywiście w COPA-COGECA nie ma zrozumienia dla nadmiernego importu ze Wschodu. Jest on oceniany jako niewielki. Jakość tego ziarna jest niska – co tylko niektórzy w Europie przyznają. Opłacalność jest słaba, grozi tąpnięciem – stąd apel do rządu o zrobienie kontroli, ile ziarna przychodzi do Polski i jaka jest jego jakość.

Uznał, że wyjściem dla rolników może być łączenie się w grupy. Tylko spółdzielcze duże organizmy są skutecznymi graczami w Europie. To jedyny sposób wpłynięcia na ceny.

Rolnik Aleksander Zaręba uznał, że zboża to jeden z najważniejszych problemów rolnictwa, powinien być poważnie traktowany. Mówił, że do Polski nie wpływa zboże z Ukrainy, tylko jest to tak naprawdę zboże europejskie – gdyby było inaczej, zboże to nie przekroczyłoby granicy UE. – Tam poszli, ziemię przejęli, a proszę mi pokazać, ile tam jest polskich rolników, chociaż mamy bliżej – mówił. Domagał się policzenia, co wpływa do naszego kraju, ile i kto na tym zarabia.

Jan Krzysztof Ardanowski mówił, że struktura zasiewów w Polsce jest wadliwa. Produkcja zbóż jest nadmierna, źle wpływa to także i na gleby. Konsekwencje nadmiernej uprawy kukurydzy będziemy ponosili, jeśli tego nie zmienimy. Rosja stała się jednym z większych importerów zbóż. Producenci zbóż zderzają się na rynkach arabskich. Nasze wieloletnie starania eksportowe są nieskuteczne – produkcja jest niewielka, a porty są położone tak, że eksport jest w gorszych warunkach. To nie zwalnia nas z obowiązku zrobienia państwowego portu przeładunkowego – obsługiwałby przede wszystkim zorganizowanych rolników. Kolejnym problemem jest to, że rynek zboża jest rynkiem drobnych dostawców, nie ma zorganizowania rolników, aby wspólnie sprzedawać – a  to się przekłada na cenę, marżę uzyskują pośrednicy. Odnośnie do danych co do Ukrainy  poseł uznał, że zboże to trafia głównie do Polski z racji bliskości. Odbyło się posiedzenie z posłami Ukrainy, na którym mówiono o polskich interesach. Zboże z Ukrainy będzie konkurencyjne, podobnie jak z Rosji – ocenił, wskazując na konieczność skarmiania zbóż. Jeżeli jest zapaść hodowli trzody chlewnej, to musi się to przełożyć na runek zboża. Przemysł drobiarski obecnie ratuje sytuację – tąpnięcie na tym rynku oznaczałoby tragedię, bo zboża tego nie będziemy w stanie wyeksportować ani spożytkować. Poseł wskazał, że obecnie żadna z produkcji nie przynosi dochodów, a wsparciem dla rolników jest system dopłat bezpośrednich – w Polsce są one niższe niż na Zachodzie Europy, stąd konkurencyjność polskiego rolnictwa jest niższa. Poseł podkreślił, że problem cen dotyczy całego kraju i trzeba szukać sposobu zagospodarowania zboża w Polsce i możliwości eksportu – co jest podejmowane. Zagospodarowanie nadwyżek surowców  jako biokomponentów paliw nie jest złym rozwiązaniem – nie powinny one pochodzić z eksportu. Trzecią możliwością wpływu na sytuację na rynku zbóż jest dywersyfikacja upraw i popularyzowanie upraw wysokobiałkowych, a nie ciągłe sianie kukurydzy. Poza tym ważny jest Elewarr i organizowanie się w grupy sprzedażowe, każdy ma rolę do odegrania – ocenił poseł.

- Soja jest za tania, nikt za te pieniądze nie będzie jej uprawiał – odparł Andrzej Madej i wskazał, że przedłużając zgodę na używanie jeszcze dwa lata pasz z GMO wpuszczono złe ziarno do Polski.

W ostrej wymianie zdań poseł Ardanowski ocenił, że rolnik ten w przekazanym komisji pisemnym materiale uprawia najgorszy rodzaj rolniczej polityki – skłócanie organizacji reprezentujących rolników. Jak stwierdził, problem wstrzymania soi GMO wynika z niemożliwości przekonania producentów pasz i hodowców do tego zakazu. Aby naprawić sytuację na rynku, potrzeba determinacji i wsparcia ze strony rządu – co jest, ale również wypracowania ze środowiskiem rolniczym wspólnych rozwiązań, uwzględniających sytuację.

Poseł Jarosław Sachajko podtrzymał temat roli grup producenckich – od roku potrzebna ustawa nie trafiła do Sejmu. Podobnie czeka ustawa o narodowym wskaźniku białkowym, która doprowadziłaby do podniesienia cen i wzrostu opłacalności. Wymienialność materiału siewnego jest problemem – oczekiwanej ustawy nie ma. - Może trzeba zamknąć wschodnią granicę lub zaplombować wagony? – sugerował poseł i pytał o możliwości Elewarru – mógłby on podpisać „uczciwe umowy kontraktacyjne”, bilansujące ceny.

Wiceminister Bogucki ocenił, że decyzja o budowie terminalu jest podjęta i w „najbliższym czasie ta sprawa ruszy intensywnie”. Ustawa o spółdzielczości jest na ukończeniu i wkrótce powinna trafić do sejmu, podobnie jak ustawa o nasiennictwie, „która zdejmie z rolników nadmierne obowiązki”. Polskie źródło białka – analizowany jest program, który jest realizowany, prace mają zostać zintensyfikowane, aby mechanizm był skuteczny. Jeśli chodzi o Elewarr – sprawa wymaga sprawdzenia, być może realizowane są jakieś wieloletnie umowy. Elewarr ma służyć interwencji wtedy, gdy są zagrożone interesy, ale „musi też utrzymać się” – nie może tracić, ale mechanizm ten powinien być bardziej wykorzystywany do stabilizowania rynku.

W kolejnych wystąpieniach rolnicy powtórzyli postulat badania importowanych zbóż w kierunku GMO. Nie trzeba innych posunięć, aby wstrzymać napływ zboża, które destabilizuje rynek, „jesteśmy tani – ale za krwawicę polskiego chłopa” – podsumował Andrzej Madej.

Wojciech Fus podkreślił, że jeśli zagospodarujemy więcej zboża – więcej go napłynie. Zróżnicowanie cen między regionem południowo-wschodnim a resztą kraju jest znaczne, wynosi nawet 80 zł. Soja jest niestabilna w plonach, to niepewna uprawa, zbyt ryzykowna – ocenił. Elewarr, podpisując umowy z cenami minimalnymi, mógłby pomóc na rynku – mówił. Jeśli na poziomie UE nie da się nic zrobić, trzeba zastanowić się, co zrobić na poziomie kraju. Strefa przygraniczna ma niezrozumiale niskie ceny – wskazał.

Rolnik (anonimowy) domagał się większej informacji o tym, co robi polski rząd. Głos rządu i ministerstwa jest niesłyszalny, a głosy przeciwników są nagłaśniane. Chodzi o wytworzenie klimatu, a jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Polska polityka powinna być prowadzona zgodnie z polskimi interesami – zaapelował.

Marcin Sobczuk stwierdził, że poseł Ardanowski zmienił zdanie w stosunku do tego, co mówił kilka lat temu.

- Pan dzisiaj mówi, że kukurydza nie jest dla małych gospodarstw. A pan mi powie, ile małych gospodarstw, uprawiających pszenicę i rzepak, stosuje chemię i osiąga plony powyżej średniej krajowej? – rolnik wskazał, że ci rolnicy ze swoimi plenami nie wytrwają do emerytury. Nie zgodził się też z opinią, że ceny na południowym wschodzie nie odbiegają od tych w innych regionach. Jak mówił, ceny nawozów są jednakowe w całym kraju. – Może inaczej zróbmy, może dopuśćmy nawozy ze Wschodu, żeby była konkurencja u nas, mielibyśmy przynajmniej niższe koszty produkcji?

Rolnik wskazał na trudności w uzyskaniu dobrej ceny

- Nasza znajoma, która ma duże gospodarstwo i skup, wystawiła 5 tys. ton pszenicy na giełdzie – to już nie jest mała partia, ja wiem, że nie jest wielka, ale mała też nie jest. Ile byśmy musieli rolników 10-20-hektarowych skupić, żeby nazbierać 5 tys. ton pszenicy – jednolitej? I wiecie Panowie, jaką cenę dostała? 5 zł więcej niż ja na partii 300 ton. Nie wiem, czy tędy jest droga do rozwiązania naszych problemów.

Rolnik pytał też, dlaczego hodowla w Danii ma się dobrze i dlaczego dania wywozi mięso do Polski? Czy tam ceny zbóż są inne? Kontraktacja nie będzie ze sztywną ceną, bo to dla zakładu za duże ryzyko – ocenił.

Poseł Ardanowski odniósł się do tych wypowiedzi, wskazując, że 60 tys. ton to tyle, ile mieści się na statek - i to stanowi ilość istotną na rynku. - Dopóki polscy rolnicy, przy pomocy polskiego rządu i instytucji państwowych, takich jak Elewarr, nie będą w stanie, tak jak to czynią rolnicy we Francji,  zasypać w porcie w ciągu jednego dnia 60 tys. ton wystandaryzowanego zboża, tak długo problem eksportu nie będzie rozwiązany.

Udział zbóż w strukturze zasiewów w Polsce jest za duży – powtórzył poseł. To wpływa destrukcyjnie na gleby.

Na tym posiedzenie zakończono. Nikt nie wyraził chęci kontynuowania posiedzenia po kilku godzinach, w innej sali – co proponował przewodniczący.

 W załącznikach materiały, przedstawione posłom przed obradami KRiRW, analizujące sytuację na rynku zbóż.

 

 

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (16)

  • Nomis 2017-02-02 10:51:27
    Zamiast kupować zboże z Polski i, żeby polski rolnik miał dobrze i nie żył w kredytach to nie! Bo zagranicy lepsze czy tanie bo warto bo poco od swoich a wymagają kupować polskie ciągniki jak" c 360" to jest poprostu państwo w państwie!!
  • Luki 2017-01-27 09:52:03
    Odnosnie soi to nie wiem czy wiecie ale rzad RP przeglosowal zakaz importu soi GMO od 2019r przeciw bylo raptem 10 poslow!!! Grubo ponad 90% soi na swiecie to wlasnie GMO zaden kraj w unii nie wpadl na taki debilny pomysl. Soja bez GMO jest znacznie drozsza. Caly swiat bedzie placic polowe tego co my i jak tu konkurowac!!! Pozdrawiam naszych dygnitarzy.
  • Rolnik 2017-01-26 20:25:12
    Miała być dobra zmiana, a jest gorzej jak było. PIS przypomni sobie o rolnikach i rolnictwie dopiero przed wyborami. Tylko wtedy może być za późno.
  • PEPPA 2017-01-26 20:14:43
    A przez LHS w Hrubieszowie jedzie Full rzepaku i soi po cenach nie wiele mniejszych niż na naszym rynku!!!
  • z.. 2017-01-26 20:09:08
    Opowieść z ostatniej chwili.
    Podpisałam kontrakt ..podpłynął nowy statek......jechało na fracht..... dzięki wjechało......w ciągu dwóch dni....
    Za dwa dni moja cena i w ogóle wjazd na fracht w naszym porcie stał się nieosiągalny bo ...QQ z Ukrainy jechała o 20-30 zł mniej......tyle w temacie.
    Szkoda nawet słów......FAKT
  • AB 2017-01-26 19:33:27
    Nie wiem dlaczego Ardanowski tak uczepił się tej kukurydzy.
    Przecież UE jest importerem netto kukurydzy więc nadprodukcji chyba nie ma
    natomiast uprawa soi ma sens przy cenie równej rzepakowi plus ta nędzna
    dopłata do wysokobiałkowych. Może trzeba zastanowić się nad ułatwieniem
    przetwarzania jej na śrutę i olej.
  • rolnik6666 2017-01-26 19:15:49
    skoro nam polskim rolnikom nie wolno uzywać dobrych tanich oprysków typu atrazyna bo podobno szkodliwe to nie wolno też sprowadzać kukurydzy pryskanej tą atrazyną na ukrainie bo też szkodzi zdrowiu .ukrainskie żarcie jest zatrute
  • józef 2017-01-26 18:58:43
    Sprawa jest prosta .1Rząd żeby zaszkodzić Rosji wspiera import zbóż z Ukrainy do Polski/ukraina sprzedaje za euro i ma pieniadze/2.ziemie na ukrainie mają w wieloletniej dzierżawie firmy niemieckie i francuskie-też im pasuje sprzedać do uni za euro/a polska najbliżej to małe koszty transportu.Tak było i jest.A gdzie dobra zmiana pośle Ardanowski?
  • kgb 2017-01-26 18:38:14
    @120 ha - z ta cysterna zywy bys do granicy nie dojechal
  • Jhki 2017-01-26 16:31:05
    Jakie 60-80 tyś to chyba oficjalna wersja prawda jest taka że to są miliony ton przez nikogo nie sprwadzane na obecność jakości GMO i radioaktywne skażone
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 54.224.83.221
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin serwisu

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!