Wydawało się, że opisywany przez nas wyrok potwierdzający opieszałość ARiMR kończy sprawę, opisaną przez nas dwa dni temu – wyrok uznający, że ARiMR działała w sprawie zbyt wolno i „bez dbałości o prawność i szybkość postępowania”. Nic podobnego. Opieszałość ARiMR trwa nadal. Odezwała się do nas rolniczka, w której sprawie wydany wyrok opisaliśmy. Jak się okazało, jest naszą czytelniczką.

- Nie ma końca w tej sprawie – opowiada. – Wprawdzie w trakcie rozpatrywana przez sąd mojej skargi na opieszałość ARiMR wydała wreszcie decyzję, o którą zabiegałam, ale nie wypłacono do dziś należności.

Jak słyszymy, pani Monika złożyła wniosek o płatność ONW za 2012 rok. Wniosek dotyczył ziemi, przez 4 lata wcześniej dzierżawionej od gminy. W 2012 roku nasza czytelniczka opłaciła jednak niepełny czynsz dzierżawny (zabrakło jednej piątej – zamiast 11 tys. zapłaciła 9), gmina wypowiedziała umowę, ale czytelniczka uprawiała nadal ziemię.

- Do tej samej działki wniosek o płatność złożył wówczas znajomy kierownika miejscowej ARiMR, który również nie miał do tej ziemi tytułu prawnego, ale twierdził, że ją użytkuje  – tłumaczy pani Monika. To spowodowało długie „wyjaśnianie okoliczności sprawy” przez agencję, której finał w postaci stwierdzenia przez sąd działania „bez dbałości o prawność i szybkość postępowania” ARiMR opisaliśmy.

W trakcie tego postępowania (jeszcze przed rozpatrzeniem przez sąd skargi na opieszałość) agencja doszła do wniosku, że to jednak pani Monika użytkowała sporne działki w ostatnim dniu maja 2012 r. i 30 października 2015 roku wydała decyzję, przyznającą jej płatności w wysokości ponad 4,5 tys. zł.

 Mimo to do dziś pieniędzy nie wypłacono.

- To złośliwość – ocenia pani Monika. – W końcu wystąpię o odszkodowanie, bo przez to opóźnienie pół gospodarstwa zlicytował mi komornik. Miałam płatność, którą musiałam uiścić do ostatniego dnia, w którym powinny mi wpłynąć te dopłaty, tj. do 30 czerwca 2013 r. Nie miałam dopłat, nie zapłaciłam należności – i komornik nie działał opieszale. ARiMR zapłaci mi za te straty, nie ustąpię.

A my pytamy ARiMR: jak długo jeszcze pani Monika ma czekać na należność? Jaki jest związek między terminem wydania decyzji przyznającej płatność, a samym wysłaniem na konto rolnika należnych pieniędzy? I kto zapłaci te 4 i pół tysiąca dopłat i ewentualne odszkodowanie – czy aby nie budżet krajowy, bo przecież już nie unijny? Wreszcie: jakie konsekwencje wyciągnięto wobec osoby, która bezpodstawnie ubiegała się o płatność – czy może zbadano sprawę i uznano, że jej próba wyłudzenia nienależnych płatności doprowadziła budżet państwa do strat? 

Podobał się artykuł? Podziel się!