Podczas wczorajszej debaty nad projektem  ustawy o zmianie ustawy o izbach rolniczych poseł Jarosław Sachajko występując jako przedstawiciel projektodawców, zwrócił uwagę na wady polskiej sytuacji: w wyborach do izb bierze udział  zaledwie 4,34 proc. rolników, co świadczy o tym, że rolnicy nie identyfikują się z izbami. Wielu z nich nie ma nawet świadomości tego, że należy do izb i płaci na ich działanie 2 proc. podatku rolnego.

Więcej: Izby rolnicze staną się rzeczywistym reprezentantem rolników?

Inaczej jest w innych krajach. Poseł Jarosław Sachajko omówił sytuację izb we Francji i w Niemczech.

- Pod względem funkcjonowania wzór dla polskich izb powinny stanowić izby francuskie, które dzięki silnym podstawom prawnym mają bardzo duży wpływ na kreowanie polityki rolnej - stwierdził. - Istotną cechą samorządu rolniczego we Francji jest jego powiązanie ze związkami zawodowymi. Izby rolnicze i związki zawodowe współpracują ze sobą, ponieważ mają ten sam cel: ochronę interesów rolnika. Wybory do izb rolniczych cieszą się bardzo dużą frekwencją, sięgającą 90 proc., dzięki której izby posiadają silny mandat, z którym liczą się zarówno władza państwowa i lokalna, jak i prywatni przedsiębiorcy oraz zagraniczne korporacje. Samorząd rolniczy we Francji potrafi twardo bronić interesów rolnictwa i co najważniejsze działania, które podejmuje, są bardzo skuteczne.

Polskie izby rolnicze jako przyczynę swoich niepowodzeń wskazują braki finansowe, ale poseł Jarosław Sachajko nie zgadza się z takim tłumaczeniem.

- Polskie izby rolnicze często stawiają model samorządu francuskiego za wzór, do którego powinniśmy dążyć – mówił poseł. -  Wymieniają przy tym jedną przeszkodę, którą tłumaczą swoją niemoc, bezsilność, pasywność, a mianowicie mniejszy budżet polskich izb rolniczych niż ich francuskich odpowiedników. Należy jednak uświadomić sobie, że tylko 1/2 budżetu samorządu rolniczego we Francji pochodzi z podatków, natomiast 1/4 stanowią środki z różnego rodzaju umów, projektów, a pozostała część to dochody ze świadczenia usług komercyjnych. Tak więc połowa budżetu izb zależy od ich przedsiębiorczości, zaangażowania oraz aktywności w pozyskiwaniu środków.