Nad tym problemem zastanawiali się uczestnicy debaty „Innowacyjne rolnictwo”, prowadzonej przez redaktora naczelnego „Farmera” Wojciecha Denisiuka podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego: prof. Cezary Możeński – dyrektor Instytutu Nowych Syntez Chemicznych, Mirosław Leszczyński – prezes zarządu John Deere Polska Sp. z o.o. i prof. dr hab. Antoni Faber – Instytut Uprawy, Nawożenia i Gleboznawstwa w Puławach, Państwowy Instytut Badawczy, członek Komitetu Sterującego Programu BIOSTRATEG.

- Z innowacyjnością wiąże się niepewność. Trudno powiedzieć, co będzie, ale możemy powiedzieć, co nam jest potrzebne, na co jesteśmy w stanie przeznaczyć pieniądze. Atomizacja nie składająca się na system nic nie daje. - Nasze cele odnoszą się do bezpieczeństwa żywnościowego i bezpieczeństwa żywności – mówił prof. Faber. – Bezpieczeństwo żywnościowe Polski nie jest zagrożone. W związku ze zmianami demograficznymi w Polsce do roku 2030 będziemy mieli nadwyżkę 3 i pół mln ha gruntów po zaspokojeniu wszystkich potrzeb żywnościowych. Nasze bezpieczeństwo żywnościowe nie jest zagrożone, ale potrzebujemy pewnych innowacji, bo one są związane z naszą specyfiką. Gdybyśmy mogli te 3 i pół mln ha wykorzystać po to, aby eksportować żywność, to konkurencyjność polskiego rolnictwa by wzrosła.
Wykorzystanie przyrodniczych zasobów rolnictwa, adaptacja do zmian klimatycznych, utrzymanie bioróżnorodności, zachowanie walorów przyrodniczych, postęp w gospodarowaniu lasami – to jedne z potrzebnych kierunków innowacji.
- Te niezbędne innowacje wymagają od nauki koncentrowania wysiłków i budowania zdolności rozwiązywania większych problemów. Nie możemy drobić, nie możemy rozwiązywać drobnych problemów, bo one nie składają się na system, nie są w stanie dać perspektywy rozwojowej polskiemu rolnictwu – podsumował profesor.

Mirosław Leszczyński podkreślił, że najważniejsze jest utrzymanie na wsi wykształconych młodych ludzi, którzy będą w stanie korzystać z nowoczesnych maszyn. Technicznie jest możliwe, że jeden operator poprowadzi 6 maszyn. Jest też możliwe zarządzanie oddalonymi gospodarstwami na odległość. Potrzeba osób, które są otwarte, nie przestraszą się nowej technologii. Wydatek jest opłacalny po wyliczeniu zwrotu – podkreślił prezes, dodając, że technologia ta jest dostępna dla kilkusethektarowych gospodarstw. A kiedy będzie to w standardzie 30-50 ha? To kwestia czasu, czy te gospodarstwa będą mogły zarobić tyle, żeby zwróciła się im taka inwestycja – dziś zwrot trwałby 10-20 lat, a to za długo. Największym wyzwaniem są jednak ludzie – potrzeba wytworzenia przeświadczenia, że rolnictwo jest to coś wspaniałego, a pracować z tymi, którzy żywią, ubierają, budują - to sukces.

Prof. Możdżeński zgodził się z taką opinią dodając, że polski przemysł chemiczny i nawozowy jest potęgą. Nawozy można przygotowywać zgodnie z indywidualnymi potrzebami, można opracować potrzebne indywidualnemu odbiorcy receptury i wdrożyć je.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!