Odpowiedzi na to tytułowe pytanie zadawane sobie od kilku lat przez rolników Podlasia poszukał Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej.

W materiale nadesłanym przed jutrzejszymi obradami sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi minister rolnictwa podał, że „W ocenie przeprowadzonej przez IERiGŻ najbardziej realną alternatywą dla gospodarstw, które zaprzestały lub rozważają zaprzestanie hodowli trzody chlewnej może stanowić przestawienie się na chów bydła czystych ras mięsnych. Za takim rozwiązaniem przemawiają przede wszystkim niskie wymogi środowiskowe bydła ras mięsnych w zakresie budynków gospodarskich. Ponadto należy ocenić, że ogólnie perspektywy do rozwoju hodowli bydła mięsnego są dobre, a główną siłą napędową i szansą dla tego kierunku produkcji jest rozwijający się eksport wołowiny. Duże znaczenie mają również sprzyjające warunki naturalne do hodowli bydła – udział trwałych użytków zielonych (łąk i pastwisk) w województwie podlaskim, wschodniej części województwa mazowieckiego i północnej lubelskiego, a więc na obszarach objętych ograniczeniami z tytułu ASF, gdzie rolnicy rozważają zaprzestanie produkcji trzody chlewnej jest (nie wliczając terenów górskich) najwyższy w kraju i stanowi min. 30 proc. w ogólnej powierzchni użytków rolnych przy średniej krajowej na poziomie ok. 18 proc. Nie bez znaczenia powinien być również fakt, że producenci bydła otrzymują w ramach systemu płatności bezpośrednich płatności związane do zwierząt, tj. płatności do krów i bydła (maksymalnie do 20 sztuk bydła i maksymalnie do 20 sztuk krów). W 2017 r. stawki płatności wyniosły 291,03 zł/szt. do bydła i 371,46 zł/szt. do krów.”

Nie odniesiono się w ogóle do przewidywanej opłacalności takiej hodowli w związku z możliwymi do przewidzenia zawirowaniami na rynku, spowodowanymi wprowadzeniem zakazu uboju rytualnego.

Więcej: Kiedy Ministerstwo Rolnictwa wypowie się w sprawie projektowanych zakazów dla hodowców?