- To było ciężkie spotkanie. Najbardziej skomplikowana sytuacja dotyczyła stad dorsza. Zdecydowaliśmy o znacznej redukcji kwot o 20 proc. w każdym z tych stad - powiedział w czwartek późnym wieczorem w Luksemburgu unijny komisarz środowiska, ds. morskich i rybołówstwa Karmenu Vella.

Według dostępnych danych naukowych stado zachodnie dorsza zostało przełowione do tego stopnia, że znalazło się poniżej poziomu bezpieczeństwa biologicznego. Wschodnie stado jest w lepszej kondycji niż zachodnie, ale i tak zdaniem ekologów należałoby zmniejszyć limit jego połowów nie o 20, ale o ponad 40 proc.

Organizacja Oceana, działająca na rzecz ochrony światowych zasobów morskich i oceanicznych, oceniła, że ministrowie zignorowali doradztwo naukowe dotyczące dorsza i ustanowili limity połowowe powyżej zrównoważonego poziomu. - W ten sposób ministrowie uniemożliwiają biologiczną odbudowę stad rybnych oraz zagrażają stabilności zatrudnienia i blokują wzrost gospodarczy związany z sektorem rybołówstwa - wskazała Oceana.

KE proponowała ograniczenie o 20 proc. połowów ze stada wschodniego dorsza bałtyckiego do 41 143 ton. Ze względu na zły stan zachodniego stada w swoim wrześniowym wniosku KE nie zawarła w tej sprawie rekomendacji, czekając na dodatkowe dane naukowe.

Decyzja podjęta w czwartek jednomyślnie podczas spotkania w Luksemburgu przewiduje obniżenie całkowitego dopuszczalnego połowu (TAC) śledzia w Zatoce Ryskiej o 10 proc., śledzia w basenie centralnym Morza Bałtyckiego o 24 proc. oraz szprota o 5,3 proc.

Ministrowie uznali, że należy zwiększyć za to kwoty zachodniego stada śledzia o 18,2 proc., dla centralnego stada o 8,6 proc. oraz dla gładzicy o 18,3 proc. Bez zmian pozostały natomiast kwoty dla obu stad łososia.

Przyjęte ograniczenia wejdą w życie z dniem 1 stycznia 2016 r.