Co zrobić, aby system ubezpieczeń spełniał wreszcie oczekiwania? Tegoroczna wiosna pokazała, że nawet blisko miliard złotych zagwarantowany w budżecie państwa na dopłaty do składki ubezpieczeniowej nie uratował sytuacji.

Sejmowa Komisja Rolnictwa i Rozwoju Wsi zapoznała się ze stanowiskiem rządu w sprawie ubezpieczeń, poznała też poglądy gości zaproszonych na posiedzenie komisji. Wśród nich było grono sadowników – „domagających się uruchomienia środków na pomoc rolnictwu” i „doprowadzenia do powszechności ubezpieczeń”. Przedstawili oni projekt takiego właśnie powszechnego systemu ubezpieczeń. Nadzór nad nim miałby mieć minister rolnictwa, a wysokość składki na podstawie wniosków o dopłaty obszarowe naliczałaby ARiMR, ona też szacowałaby straty.

- Przedstawiona propozycja już na pierwszy rzut oka ma pewne luki, bo o ile mówimy o niewielkiej składce stałej, to w przypadku nie wszystkich upraw jednakowa składka zagwarantowałaby rekompensatę odpowiednią do rodzaju produkcji – ocenił wiceminister Jacek Bogucki. - Mówię tu m. in. właśnie o sadownictwie, o warzywnictwie, o uprawach, w których... Powiedzmy, że w przypadku upraw zbożowych odszkodowanie w wysokości już 1 tys. zł jest odszkodowaniem znaczącym, natomiast w przypadku upraw sadowniczych na pewno nikogo by to nie zadowoliło; a więc składka musiałaby być zróżnicowana, a zatem nie ma ona odniesienia do wysokości otrzymywanych dopłat.

Również wiceprezes zarządu Polskiej Izby Ubezpieczeń Andrzej Maciążek uznał, że system ubezpieczeniowy musi się zmienić.

- Intensywność zjawisk atmosferycznych, z którymi mamy do czynienia powoduje, że ryzyka w ubezpieczeniach rolnych, które jeszcze niedawno miały charakter klasyczny, przeradzają się w katastrofalny - mówił. - Przykładem są ubezpieczenia przymrozkowe, gdzie w ciągu trzech lat dwukrotnie nastąpiło nasilenie tego typu przymrozków. Rezultat jest taki, że składki zakłady ubezpieczeń zbierają na poziomie 100 mln zł czy 200 mln zł, a wypłaty są na poziomie 500 mln zł czy 700 mln zł. W związku z tym pierwszy problem ubezpieczeniowy polega na tym, że oprócz ryzyk tak charakterystycznych, jak np. powódź, która z samej natury jest zjawiskiem katastrofalnym, to takie ryzyka jak susza czy ryzyka przymrozkowe nabierają charakteru katastrofalnego i wtedy wielkość składki, która zbilansowałaby wypłatę odszkodowań w stosunku do oczekiwań rolników, byłaby na bardzo wysokim poziomie.