Jak mówił w imieniu wnioskodawców ustawy  o Trójstronnej Komisji Dialogu Społecznego w Rolnictwie, poseł Mirosław Maliszewski, podobne miejsca dialogu funkcjonują dla gospodarki. -  Wydaje się, że w związku z tym, że rolnictwo stanowi dużą część tej gospodarki, ma ogromny potencjał produkcyjny, potencjał zatrudnieniowy, potencjał budżetotwórczy, a także niemały udział w produkcie krajowym brutto, byłoby dobrze, aby podobne rozwiązanie funkcjonowało w obszarze rolnictwa – mówił poseł. Jest potrzebne zwłaszcza w sytuacji konfliktowej. - Przechodząc już do meritum, do funkcjonowania komisji, chcę powiedzieć, że jej podstawową funkcją będzie stworzenie forum wymiany poglądów, wymiany doświadczeń, forum godzenia interesów środowisk rolniczych w celu osiągnięcia dobra publicznego. Nie chodzi tylko o same środowiska rolnicze, ale chodzi o ich relacje z szeroko rozumianą władzą, aby móc przedstawiać postulaty środowiska rolniczego, jeżeli chodzi o te gremia.

Poseł tak określił strony zasiadające w komisji:

- Stronę rządową w komisji reprezentowaliby sami ministrowie bądź przedstawiciele ministrów do spraw rolnictwa, rozwoju wsi, rynków rolnych, rozwoju regionalnego, finansów publicznych, gospodarki i środowiska. Stronę społeczno-zawodową reprezentowaliby przedstawiciele Krajowej Rady Izb Rolniczych, a także przedstawiciele reprezentatywnych organizacji działających w oparciu o ustawę o społeczno-zawodowych organizacjach rolników czy ustawę o związkach zawodowych rolników indywidualnych.(…) Proponuje się, aby ta reprezentatywność była na poziomie 5%. (...) Natomiast stronę gospodarczą w komisji mieliby reprezentować przedstawiciele Krajowej Rady Spółdzielczej, a także reprezentatywne organizacje działające na podstawie ustawy z dnia 23 maja 1991 r. o organizacjach pracodawców. Mieliśmy także podobny pomysł, aby ich reprezentatywność była podobna do tej, jaka jest w przypadku społeczno-zawodowych organizacji rolniczych.

Komisja miałaby się zbierać nie rzadziej niż co dwa miesiące. Kadencja trwałaby 4 lata.

Poseł Jacek Bogucki, zabierając głos w imieniu klubu PiS, skrytykował projekt. To nie miejsce dialogu, ale zasłona dymna. - Jak ma być zachowana ta reprezentatywność? Nie znam związku, który ma w tej chwili te określone przez was 5%. Chyba nie ma takiego związku w Polsce, czyli to będzie fikcyjny zapis. Chcecie tylko wepchnąć tych, którzy kiedyś tam załapali się do instytucji unijnych, chcecie wepchnąć ich teraz na mocy ustawy do komisji, natomiast zablokować możliwości tworzącym się i rozwijającym związkom, które będą osiągać poziom 2–3%, a może na początek 1% reprezentatywności. Chyba nie o to chodzi.