Po raz pierwszy od kilkunastu lat została wprowadzona zmiana, która różnicuje składki. Największe gospodarstwa będą płacić więcej niż małe i średnie. Chcieliśmy, aby grupa 15 tysięcy rolników zapłaciła wyższe składki. Bo na wsi często pytano się: dlaczego ja mam 15-20 hektarów i płacę tyle samo jak osoby, które mają 200 czy 300 hektarów. To jest wyjście na przekór oczekiwaniom społecznym - przekonuje Artur Ławniczak.

Rządowy projekt nowelizacji ustawy o KRUS-ie spotkał się już z krytyką ze strony przedsiębiorców z BCC. Zapytaliśmy wiceministra Ławniczaka czy resort rolnictwa przewiduje kolejne zmiany.

Trzeba podkreślić jedną rzecz. Nie można robić takich zmian w ciągu miesiąca czy roku. To musi być proces zaplanowany na wiele lat. Trzeba analizować wszystkie sygnały rynkowe oraz zmiany jakie zachodzą na wsi. Myślę, że w perspektywie kilku lat dalsze zmiany będą przedstawione. Ale one muszą być korzystne przede wszystkim dla rolników. Muszą motywować do dalszej działalności gospodarczej, motywować do poszukiwania innych źródeł dochodu. Podkreślam też, że odrębny system krusowski musi pozostać. Nie może być mowy o jakimkolwiek ograniczaniu czy likwidacji.

Otwarta pozostaje natomiast sprawa w jaki sposób w przyszłości mogłaby być obliczana składka krusowska. Zdaniem Artura Ławniczaka rząd mógłby zaproponować rolnikom system mieszany.
Damy możliwość wyboru: ryczałt, czyli tak jak jest teraz, naliczanie dochodu na podstawie standardowej nadwyżki bezpośredniej ESU, albo podatek dochodowy. Ale to musi być wybór. Żadnego przymusu.

Źródło: farmer.pl