Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi uwzględniając zgodę Ministra Finansów i pozytywną Opinię nr 11 Komisji Finansów Publicznych stosownie do przepisów art. 21 ust. 5 ustawy z dnia 27 sierpnia 2009 r. o finansach publicznych (Dz. U. Nr 157, poz. 1240 z późn. zm.), pismem z dnia 13 kwietnia 2012 r. wyraził zgodę na wprowadzenie zmian w planie finansowym Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa polegających na zwiększeniu wysokości dopłat do oprocentowania kredytów bankowych udzielanych na sfinansowanie części kosztów inwestycji o kwotę 32.926 tys. zł co umożliwi uruchomienie akcji kredytowej w wysokości ponad 1 mld zł – poinformowało Ministerstwo Rolnictwa.

Na preferencyjne kredyty zabrakło środków jeszcze we wrześniu ub. r. W 2012 r. na dopłaty do oprocentowania preferencyjnych kredytów inwestycyjnych zaplanowano 781 mln zł. Z tej kwoty 769 mln zł to pieniądze na dopłaty do oprocentowania kredytów udzielonych w latach wcześniejszych. Pozostała kwota nie pozwoliła nawet na uruchomienie kredytów w pierwszym kwartale 2012 r.

ARiMR zwróciła się o zgodę na przesunięcie środków w ramach swojego budżetu na 2012 rok. Ministerstwo Finansów wyraziło zgodę na przesunięcie w sumie 32,9 mln zł na dopłaty do kredytów preferencyjnych. Sprawa trafiła do sejmowej Komisji Finansów, która 13 kwietnia wydała pozytywną decyzję.

Zmiana dokonana na tej podstawie przez ministra rolnictwa oznacza, że współpracujące z ARiMR banki będą mogły uruchomić akcję kredytową na łączną kwotę miliarda złotych. To pozwoli rolnikom na otrzymanie preferencyjnych kredytów na zakup np. ziemi czy maszyn rolniczych.

A sprawa jest pilna – opóźnienia w przyznawaniu kredytów oznaczają dla rolników  komplikacje w związku z podjętymi działaniami. Informowaliśmy o kłopotach rolnika, który stanął do przetargów, wygrał je i nie może sfinalizować transakcji z powodu braku obiecanego wcześniej przez bank kredytu.

- Z ANR otrzymałem właśnie pismo o ostatecznym terminie podpisania umowy wyznaczonym na 27 kwietnia – mówi Jerzy Herrmann. - Swoją drogą trzeba  może dostosować procedury w Agencjach do zaistniałej sytuacji, taka sytuacja jest nie do zniesienia, cały czas muszę zajmować się procedurami, a na końcu wszyscy umyją ręce jako niewinni. Kiedy banki otrzymają już te linie kredytowe, to też będą potrzebowały kilku dni do realizacji, a nam czas nieubłaganie ucieka i nerwy puszczają.