Rządowa nowelizacja zakłada zróżnicowanie wysokości składek krusowskich w zależności od ilości posiadanych tzw. hektarów przeliczeniowych. Ale podwyżki zaczną się dopiero od 50 hektarów. Wyższe składki dotkną zaledwie 15,5 tysiąca osób na półtora miliona ubezpieczonych w KRUS-ie.

Dodatkowe dochody z tego tytułu nie przekroczą 21 milionów złotych. Podczas, gdy w tym roku państwowa dotacja do rolniczego systemu ubezpieczeń wyniesie 17 miliardów złotych. Nawet rząd nie nazywa już tych zmian reformą. Ale dzięki temu przejdą one bez problemu przez Sejm i nie zostaną zawetowane przez Prezydenta.

J.K Ardanowski doradca Prezydenta RP: prezydent wielokrotnie deklarował, że nie zgodzi się w aktualnej sytuacji ekonomicznej rolnictwa na dodatkowe obciążenia rolników pod jakimkolwiek pretekstem czy pozorem.

Opozycja zapowiada, że zmiany poprze, choć nie wszystkie rządowe pomysły jej się podobają.

Henryk Kowalczyk – poseł PIS: wątpliwości PiS-u wzbudza tylko jeden zapis, że za różnicowaniem składek nie idzie choćby minimalne ale różnicowanie świadczeń.

Projekt „małej reformy” KRUS-u bez entuzjazmu, ale zaakceptowała Platforma Obywatelska.

Leszek Korzeniowski – PO, przewodniczący Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi: to jest ustawa, która nie jest szczytem moich marzeń, to jest ustawa, która wymusi niezbyt głębokie zmiany w KRUS-ie.

Początkowo PO żądała daleko idących zmian w zasadach finansowania rolniczych emerytur. Jednak teraz zdanie zmieniła. Sejm przegłosował już nowelizację ustawy o KRUS-ie. Teraz trafi ona do Senatu.


Źródło: Agrobiznes/Witold Katner