Czy nie należy wreszcie mienić systemu ubezpieczeń, zamiast rozszerzać możliwość ubiegania się o pomoc z działania „Przywracanie potencjału produkcji rolnej zniszczonego w wyniku wystąpienia klęsk żywiołowych oraz wprowadzenie odpowiednich działań zapobiegawczych", objętego Programem Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2007-2013? Z opinii wygłaszanych podczas obrad sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi wynika, że zmienione rozporządzenie nie pomoże rolnikom w trudnej sytuacji. Mógłby to zrobić system ubezpieczeń.

Poseł Stanisław Kalemba (PSL) postulował:
- Musimy zbudować powszechny system ubezpieczeń upraw i zwierząt. Kto wie, czy nie warto nawet zrobić systemu obligatoryjnego, żeby od każdego hektara i każdego zwierzęcia była płacona nieduża składka. Jeżeli wystąpią straty, mrozy, susze i inne klęski raz w tym regionie, raz w innym, nie poradzimy sobie z tym tematem. Nie wiem, ile będziemy płacili odszkodowań. Dlatego uważam, że jest to szczególne zadanie dla Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi, organizacji i izb rolniczych. Powinniśmy pójść w tym kierunku. Gdyby od każdego hektara była płacona składka, byłaby ona mniejsza. Powiedzmy sobie, że żaden budżet, żadne dopłaty nie są w stanie tego rozwiązać. Będziemy łudzili rolników przez następne pokolenia, a efekt będzie bardzo mizerny. Powinniśmy pójść w tym kierunku. Poza tym firmy ubezpieczeniowe to odrębny temat. Nie może tak być, że firmy będą żądały coraz większego dofinansowania, składki będą coraz wyższe, a kiedy dochodzi do wypłaty odszkodowania, to z ich wysokością jest coraz gorzej.