"Nie trzeba reformować Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego. Ta instytucja działa sprawnie, trzeba jednak zmienić system ubezpieczeń zdrowotno-rentowych rolników. Taki trud zostanie podjęty" - powiedział w wywiadzie dla PAP Sawicki.

Wyjaśnił, że chodzi o opracowanie systemu zachęt do płacenia wyższych składek i gwarancji - systemu, który zapewni, że rolnicy, którzy będą ponosili większe obciążenia, w przyszłości będą mieli wyższe świadczenia.

Minister przyznaje, że taka reforma jest potrzebna. Jego zdaniem, część rolników uzyskujących duże dochody może płacić więcej, ale nie może dotyczyć to wszystkich. Jak zauważył, znaczna liczba (około 80 proc.) gospodarstw rolnych nie osiąga zysku.

Priorytetem dla ministra jest także współpraca z Komisją Europejską, tym bardziej, że w najbliższym czasie będzie dokonany przegląd Wspólnej Polityki Rolnej. "Debata na temat zmian jest potrzebna. Wspólna Polityka Rolna musi się zmieniać, gdyż zmienia się gospodarka światowa i europejska" - powiedział Sawicki.

Podkreślił, że zmiany będą miały charakter ewolucyjny i nie należy spodziewać się gwałtownych przekształceń.

"Dyskusja ta jest bardzo istotna dla Polski, ponieważ jej celem jest wypracowanie modelu WPR po 2013 r." - przekonywał Sawicki. Wyjaśnił, że Polsce przede wszystkim zależy na wyrównaniu poziomu dopłat bezpośrednich w całej UE. Polscy rolnicy otrzymują nadal niższe dopłaty do gruntów niż gospodarze w "starej" UE. Utrudnia to konkurowanie na jednolitym rynku.

"Zgadzamy się z propozycją KE, by ograniczyć dopłaty dla największych gospodarstw. Sprawa ta bulwersuje podatników w całej Wspólnocie, gdyż najwyższe dopłaty trafiają do najbogatszych" - powiedział szef resortu rolnictwa. Jak zauważył, w polskiej konstytucji jest zapis mówiący o tym, że podstawą ustroju rolnego jest rodzinne gospodarstwo rolne. "Jesteśmy za tym, by właśnie gospodarstwa rodzinne były traktowane w sposób uprzywilejowany" - podkreślił.

"Opowiadamy się za stopniowym zwiększeniem kwot mlecznych. Poziom 5 proc. rocznie to dobry wskaźnik. W KE został złożony wniosek Polski w tej sprawie. Podtrzymam działania, które zapoczątkował w tej sprawie mój poprzednik (Wojciech Mojzesowicz - PAP)" - powiedział Sawicki. Jego zdaniem, Polska może podjąć dyskusję w sprawie całkowitego zniesienia limitów produkcji mleka po 2015 r.

Według ministra, rolnictwo w naszym kraju będzie w następnych latach nadal zróżnicowane, ale jednocześnie będzie się stopniowo przekształcać, stając się coraz bardziej konkurencyjne. Dotyczy to zwłaszcza dużych gospodarstw. Te gospodarstwa, a właściwie przedsiębiorstwa rolne, nadal będą obecne na naszym rynku. Ale jest także miejsce dla gospodarstw małych i średnich, które oprócz działalności rolniczej będą musiały uzupełniać swoje dochody z działalności pozarolniczej.

Sawicki zauważył, że w krajach "starej" Unii wielu rolników zmuszonych jest "dorabiać" poza rolnictwem. Podobnie będzie w Polsce. Ale - by część ludzi mieszkających na wsi mogła uzyskiwać dochody poza rolnictwem - potrzebne jest finansowe wsparcie. W Programie Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2007-2013 są środki na ten cel i zostaną one w pełni wykorzystane na aktywizację ludności wiejskiej.

"Potrzebuję sześciu miesięcy na to, by uporządkować sytuację w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa i spowodować, by pracowała ona bardziej dynamicznie i lepiej. Celem przede wszystkim jest jak najlepsze wykorzystanie unijnych funduszy" - podkreślił Sawicki. Obecny minister, a wcześniej poseł PSL, często krytykował pracę ARiMR. Uważa on, że "Agencja ma służyć rolnikom, a nie być tylko urzędem; powinna być pod szczególnym nadzorem".

Zdaniem Sawickiego, trzeba także dokonać analizy pracy dwóch pozostałych agencji: Agencji Rynku Rolnego i Agencji Nieruchomości Rolnych. Na razie nie ma planów łączenia tych instytucji.

"Według mnie, ARR funkcjonuje dobrze. ANR pewnie będzie musiała zdynamizować swoją działalność" - powiedział Sawicki. Wyjaśnił, że chodzi o maksymalne udostępnianie ziemi rolnikom na powiększanie gospodarstw poprzez jej sprzedaż z zasobów ANR.

Jedną z najtrudniejszych obecnie spraw jest sytuacja na rynku wieprzowiny - przyznał minister. Polska może jednak stosować tylko takie rozwiązania, jakie dopuszcza prawo wspólnotowe. Do niedawna KE nie zgadzała się na żadne formy wsparcia tego rynku twierdząc, że problemy ze zbytem trzody ma tylko Polska. Obecnie sytuacja się zmieniła. Okazało się, że podobne kłopoty mają także rolnicy z innych krajów UE.

Sawicki wyjaśnił, że KE zgodziła się na razie na uruchomienie tylko jednego z instrumentów regulacji rynku - dopłat do prywatnego przechowywania półtusz wieprzowych. Minister uważa, że w warunkach polskich potrzebny jest jednorazowy skup nadwyżki trzody, który znacznie poprawiłby sytuację. "O takie rozwiązanie będziemy postulować podczas rozmów w Brukseli" - powiedział.

Według niego, w połowie przyszłego roku nie będzie już problemu ze zbytem trzody. Będzie jej znacznie mniej ze względu na wysokie cen zbóż i pasz. Chów świń przestanie przynosić straty.

Źródło: PAP