Nowa ustawa o pomocy dla rodzin zaciągających kredyty hipoteczne może ułatwić spłacenie kredytu rodzinom lub osobom samotnie wychowującym dziecko. Utworzony będzie w tym celu specjalny fundusz, przeznaczony na spłatę połowy odsetek tych kredytów.

Podstawowy warunek to zakup lub budowa mieszkania do 75 m kw. lub domu do 140 m kw. powierzchni użytkowej. Mieszkańców wsi zapewne bardziej zainteresuje ta druga możliwość.

Są i inne ograniczenia: kredytobiorcy nie mogą być właścicielami lub współwłaścicielami mieszkania lub domu, nie mogą też dysponować własnościowym lub lokatorskim prawem do spółdzielczego lokalu ani też być najemcą lokalu mieszkalnego. Dla ostatnich dwóch przypadków przewidziano jednak furtkę – lokator mieszkania spółdzielczego lub najemca mieszkania może starać się o kredyt preferencyjny pod warunkiem, że w ciągu sześciu miesięcy od zakupu lub zbudowania domu zrzeknie się członkostwa w spółdzielni lub rozwiąże umowę najmu i opuści lokal.

To jednak nie koniec zastrzeżeń. Cena zakupu lub budowy lokalu czy domu nie może przekraczać średniej ceny metra kwadratowego w danej gminie (tzw. średni wskaźnik przeliczeniowy kosztu odtworzenia 1 m kw. powierzchni użytkowej budynków mieszkalnych). Kredyt udzielany jest wyłącznie w złotych. I bardzo ważny warunek: na dopłaty można liczyć tylko przez okres ośmiu lat spłacania kredytu i jeśli kredyt został zaciągnięty na dłuższy okres – kredytobiorca musi później liczyć w spłatach tylko na siebie.

Gdzie można się będzie starać o kredyt z dopłatami? Najpierw ustawa musi wejść w życie, a nastąpi to być może już we wrześniu lub październiku, dopiero wtedy Bank Gospodarstwa Krajowego (w jego gestii jest Fundusz Dopłat) zawrze umowy z bankami, które zainteresują się udzielaniem tych kredytów. Wiele wskazuje na to, że banków tych będzie sporo, bo część z nich będzie chciała mieć dodatkową ofertę, a część powetować spadek akcji kredytowej po zaostrzeniu od lipca warunków udzielania kredytów walutowych. Ważna uwaga: łączna wysokość opłat i prowizji pobieranych przez banki nie będzie mogła przekroczyć 2 proc. kwoty kredytu.

Trudno przesądzać, jak duże będzie powodzenie tych kredytów. Według wstępnych szacunków dzięki nim zostanie kupionych lub zbudowanych około 350 tys. mieszkań i domów, a budżet wyasygnuje na dopłaty około 3,2 mld zł netto (po odliczeniu wzrostu wpływów z podatków).

Ile może zyskać kredytobiorca na dopłatach do odsetek? Licząc z grubsza, w przypadku kredytu w wysokości 50 tys. zł, zaciągniętego na 20 lat, o stopie 6 proc. w skali roku – oszczędność z tytułu dopłat do odsetek przez osiem lat wyniesie ponad 10 tys. zł, co nie jest kwotą do pogardzenia.

Zdaniem eksperta
Violetta Knitter-Trzcińska departament produktów detalicznych banku gospodarki żywnościowej
Każdą propozycję zwiększającą szanse rodzin na własny dom lub mieszkanie trzeba powitać z uznaniem. Kredyty z dopłatami do odsetek mogą ten cel przybliżyć, szczególnie rodzinom zamieszkałym w mniejszych miejscowościach i na wsi. Po pierwsze, jest większa szansa na utrzymanie się w limicie ceny zakupu czy budowy domu – z powodu mniejszych niż w dużych miastach cen nieruchomości. Po drugie, wprowadzenie dopłat sprawi, że zmniejszy się wysokość spłacanych rat. W efekcie z kredytu będą mogły skorzystać rodziny, które dotychczas nie miały zdolności kredytowej albo mogły zaciągnąć wyłącznie mniejszy kredyt. Zdolność kredytowa nadal pozostanie najpoważniejszą barierą dla kredytobiorców, a nowe kredyty preferencyjne obniżą poprzeczkę tylko dla niektórych. Nowe kredyty powinny jednak spełnić swój cel. Nasz bank, jeśli taka będzie wola klientów, na pewno wprowadzi je do oferty. Sprzedajemy zresztą coraz więcej kredytów hipotecznych – w pierwszym półroczu na kwotę 600 mln zł, prawie dwa razy większą niż w całym 2005 roku. Nowy kredyt może przyczynić się do utrzymania tej dynamiki wzrostu. Dla banków pozyskanie nowych klientów to bardzo ważna sprawa, więc i one patrzą z optymizmem na szanse powodzenia kredytów z dopłatami do odsetek.

Źródło: "Farmer" 16/2006