- W ubiegłym roku EBI podpisał umowę na przekazanie 700 mln euro na finansowanie PROW 2014-2020 – poinformował Vazil Hudak, wiceprezes EBI, przy okazji rocznej konferencji podsumowującej działalność banku w Polsce. Konferencja odbyła się w poniedziałek 27 lutego w Warszawie.

Pożyczka EBI dla ministerstwa finansów refinansuje wkład krajowy do programu PROW. Dlaczego Polska pożyczyła na ten cel pieniądze? Ponieważ we wszystkich osiach priorytetowych PROW każde działanie jest współfinansowane ze środków unijnych, ale jak wyjaśnił ekspert banku – zawsze wymagany jest także wkład własny. – Nie finansujemy całego PROW, wybraliśmy sobie działania, które są dla nas najważniejsze, na przykład zalesienie terenów, a także szkolenia dla rolników – powiedział Piotr Michałowski, dyrektor warszawskiego biura EBI.

– W ramach tych wybranych działań wspieramy wkład krajowy. To jest gigantyczny program. Dlatego w ubiegłym roku stwierdziliśmy, że sfinansujemy działania, które będą realizowane w pierwszych latach, do roku 2018/19. Natomiast za rok czy dwa będziemy myśleć o kolejnej pożyczce, żeby móc sfinansować drugą, późniejszą część. Te decyzje jeszcze nie zapadły – wyjaśnił Piotr Michałowski.

Te 700 mln euro, czy też trzy miliardy złotych, to nie prezent. Polska będzie musiała te pieniądze zwrócić, ponieważ bank, w odróżnieniu od Komisji Europejskiej, oferuje tylko instrumenty zwrotne, czyli kredyty.  W tym roku bank nie przewiduje udzielania więcej pożyczek polskiemu rządowi na wsparcie PROW.

Tani kredyt na wielkie projekty

Jednak na współpracy z Europejskim Bankiem Inwestycyjnym korzystają nie tylko rządy. Choć współpraca z bankiem obwarowana jest niebotycznymi jak na polskie warunki wymaganiami dotyczącymi wartości projektu, w ubiegłym roku wsparcie otrzymało aż trzech polskich producentów z branży rolno-spożywczej. Chodzi oczywiście o pożyczki udzielone Mlekpolowi, Mlekowicie i Maspeksowi.

Kto następny? Jeszcze nie wiadomo, choć coś jest na rzeczy. - Na dziś nie mamy żadnego projektu z sektora rolno-spożywczego zaawansowanego na tyle, by móc o nich informować. Rozmawiamy z największymi graczami na rynku – przyznał Michałowski. Dodał, że bank też sam szuka klientów, które skuszą się na pożyczkę.