Oferta kredytów i leasingów skierowana do rolników jest bardzo obszerna. Trzeba jednak dużego doświadczenia, żeby wybrać produkt, dzięki któremu zapłacimy jak najmniej prowizji i odsetek. Tym bardziej że banki i instytucje finansowe zazwyczaj stosują różne sztuczki, które mają stworzyć wrażenie, że to ich oferta jest najbardziej atrakcyjna. Kuszą m.in. bardzo niskim oprocentowaniem lub harmonogramem spłat dopasowanym do potrzeb klienta. Trzeba jednak pamiętać o tym, że na całkowity koszt kredytu wpływa nie tylko oprocentowanie w skali roku, ale też prowizje i różnego rodzaju koszty dodatkowe - a to za rozpatrzenie wniosku, a to za dodatkowe ubezpieczenie.

Na jakie rzeczywiste oprocentowanie można liczyć? W przypadku ogólnodostępnych kredytów dla rolników, oprocentowanie jest zazwyczaj nie mniejsze niż 7 proc., aż do 10-11 proc. Wszystko zależy od tego, na co udzielany jest kredyt, jaka jest forma zabezpieczenia, a przede wszystkim - jakie jest ryzyko banku.

JAK TO DZIAŁA?

Na tle ww. kredytów bardzo atrakcyjnie prezentują się oferty tzw. finansowania fabrycznego, oferowane przez większość dużych producentów maszyn rolniczych. W tym przypadku spotykamy się często z wyjątkowo atrakcyjnym oprocentowaniem. Reklamy niektórych firm mówią nawet o wartościach rzędu 0-1,5 proc. Czy to możliwe? Tak, ale wartości procentowe wyszczególnione w ofertach nie zawsze oznaczają to samo.

Żeby nie dać się zmanipulować, warto wiedzieć, jak działa system finansowania fabrycznego i kto tak naprawdę pożycza nam pieniądze. Żadna z firm oferujących maszyny nie jest bankiem i nie udzieli nam niskooprocentowanego kredytu na zakup maszyny. Może jednak udzielić większego lub mniejszego upustu cenowego. W praktyce wygląda to w ten sposób, że firmy podpisują umowy z bankami na finansowanie i często dopłacają do oprocentowania udzielonego na sprzęt kredytu - są to tzw. oferty specjalne. Jeśli więc o szczegóły oferty zapytamy dealera dowolnej marki, zazwyczaj uzyskamy tylko dość ogólne informacje o możliwym okresie spłat i wysokości wkładu własnego, a w celu poznania szczegółów prosi on o skontaktowanie się z handlowcem banku, z którym firma podpisała umowę na finansowanie.