Zgodnie z ustawą z 7 lipca 2005 r. o ubezpieczeniach upraw rolnych i zwierząt gospodarskich rolnik, który otrzymał dopłaty bezpośrednie do gruntów rolnych, ma obowiązek ubezpieczenia co najmniej 50% powierzchni upraw. Dotyczy to zbóż, kukurydzy, rzepaku, rzepaku, chmielu, tytoniu, warzyw gruntowych, drzew i krzewów owocowych, truskawek, ziemniaków, buraków cukrowych oraz roślin strączkowych. Ubezpieczenie takie obejmuje ryzyko szkód, których przyczyną są m.in. powódź, grad, susza, huragan, ujemne skutki przezimowania, przymrozki wiosenne - przy czym rolnik może wybrać wszystkie lub najczęściej występujące w jego okolicy ryzyka. Dopłaty z budżetu państwa wynoszą 50% składki za każdy hektar upraw rolnych.

- Znamy te liczby i fakty dotyczące obowiązku ubezpieczeń upraw - mówi ekspert, Edward Kędziora, multiagent ubezpieczeniowy działający rejonie sandomierskim - a z faktami i twardymi danymi, szczególnie finansowymi, nie ma co dyskutować. Warto jednak spojrzeć na ten obowiązek z innej perspektywy. Producenci rolni w trosce o swoje uprawy stosują liczne i często kosztowne zabiegi agrotechniczne. Dzięki temu osiągają lepsze plony i większy zysk. Tak naprawdę z ubezpieczeniem jest podobnie. Jest ono sposobem na zapewnienie bezpieczeństwa uprawom, a w razie wystąpienia ryzyka - gwarancją, że rolnik nie poniesie dotkliwej straty.

Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi zawarło umowy na 2014 r. w sprawie dopłat z budżetu państwa do składek z trzema towarzystwami ubezpieczeniowymi. Są to: Powszechny Zakład Ubezpieczeń S.A. z siedzibą w Warszawie, Towarzystwo Ubezpieczeń Wzajemnych „TUW" z siedzibą w Warszawie oraz Concordia Polska Towarzystwo Ubezpieczeń Wzajemnych z siedzibą w Poznaniu. Jakie czynniki należy wziąć pod uwagę, dokonując wyboru? Zdaniem eksperta każdy z tych trzech ubezpieczycieli ma nieco inne zakresy odpowiedzialności. Dlatego ważne jest precyzyjne dopasowanie ubezpieczenia do potrzeb danego producenta rolnego, z uwzględnieniem typów upraw, uwarunkowań geograficznych i środowiskowych, jak też najczęściej występujących w danej okolicy ryzyk. Na pewno pomocne jest spotkanie z doświadczonym agentem, który pomoże rolnikowi wybrać optymalną ofertę ubezpieczeniową, gwarantującą warunki najlepiej dopasowane do indywidualnej sytuacji.

Warto pamiętać, że niespełnienie obowiązku ubezpieczeniowego skutkuje koniecznością wniesienia opłaty w równowartości 2 euro od 1 ha na rzecz gminy. Ponadto brak ubezpieczenia w dniu wystąpienia szkód powoduje zmniejszenie o 50 proc. wszelkiej pomocy udzielanej producentom rolnym ze środków publicznych. Co prawda nieubezpieczenie upraw nie wyklucza możliwości ubiegania się o kolejne dopłaty bezpośrednie, jednak skutkuje obniżeniem ich kwot o połowę.