Wysokość dopłat na rok 2012 rozporządzeniem Rady Ministrów ustalono na 50 proc. składki.

Problem jednak w tym, że warunkiem dopłaty jest to, aby składka taryfowa nie przekraczała wysokości wskazanej w art. 5 ust. 2 ustawy, tj.:

— 3,5 proc. sumy ubezpieczenia uprawy zbóż, kukurydzy, rzepaku jarego, rzepiku, ziemniaków lub buraków cukrowych,

— 5 proc. sumy ubezpieczenia – przy ubezpieczeniu rzepaku ozimego, warzyw gruntowych, chmielu, tytoniu, drzew i krzewów owocowych, truskawek lub roślin strączkowych,

— 0,5 proc. sumy ubezpieczenia – przy ubezpieczeniu zwierząt gospodarskich.

Dopłaty należą się również w przypadku, gdy wskaźniki stawki taryfowej przekroczą wprawdzie wartości wskazane wyżej, jednak nie przekroczą 6 proc. Wówczas producent rolny otrzyma dopłatę w wysokości 50 proc. od składki naliczonej na podstawie stawki 3,5 proc. lub 5 proc., natomiast jeśli stawka taryfowa zostanie ustalona na poziomie powyżej 6 proc., zgodnie z art. 5 ust. 2c ustawy dopłaty do składek za ubezpieczenia, w których zastosowano takie składki, nie przysługują.

Żaden przepis ustawy nie nakłada na ubezpieczyciela obowiązku zawierania umów ubezpieczenia, jak również stosowania stawek określonych ustawą. W efekcie ubezpieczyciele stosują indywidualną ocenę ryzyka i kalkulują w odniesieniu do danego producenta bądź producentów z danej wsi czy gminy stawki znacznie wyższe niż 6 proc. sumy ubezpieczenia. Dotyczy to głównie szkód powodowanych przez grad, przymrozki wiosenne i powódź.

Rolnik zawierając umowę na składkę wyższą niż 6 proc. traci dochód, rezygnując z ubezpieczenia – naraża się natomiast na utratę plonu i zysku. Ponadto uzyskując dopłaty, rolnik ma obowiązek ubezpieczenia 50 proc. powierzchni upraw.

Na sytuację zwrócił uwagę poseł Krzysztof Jurgiel w interpelacji, domagając się od rządu podjęcia działań mających na celu umożliwienie producentom rolnym dopłat z budżetu państwa do składek taryfowych w przypadku, kiedy stawki taryfowe oferowane przez ubezpieczycieli przekraczają 6 proc. wartości ubezpieczenia.