W zeszłym roku po preferencyjny kredyt, do oprocentowania którego dopłaca rząd, udało się spora grupa rolników. Akcja kredytowa zamknęła się sumą 3 mld zł. Ten rekord prawie na pewno zostanie pobity.

Andrzej Lepper, v-premier i minister rolnictwa: - Rolnicy są bardzo zainteresowani, bo w ciągu 4 miesięcy udzielono kredytów na kwotę 2,3mld zł. - to 4 i pół raza więcej niż w tych samym okresie ub. r.

Zainteresowanie rolników pożyczkami jest bardzo duże, bo to bardzo atrakcyjna oferta. Rzeczywiste oprocentowanie kredytu wynosi od 1,5 do 3,5 proc.. A to dużo mniej niż zwykły kredyty komercyjny. Problem w tym, że podczas negocjacji z Unią Europejską zagwarantowaliśmy sobie możliwość dopłacania do kredytów rolniczych tylko do kwietnia 2007 r. Teraz udało się wywalczyć przedłużenie tej pomocy. Banki mogą już zawierać umowy z rolnikami na kredytowanie rolnictwa.

Kredyty będą przyznawane na inwestycje, zakup ziemi oraz likwidacje skutków klęsk żywiołowych. To podstawa pomocy dla poszkodowanych przez mrozy sadowników. Rządowy plan pomocy nie został wprawdzie jeszcze zatwierdzony przez Radę Ministrów, ale minister rolnictwa twierdzi, że to tylko kwestia czasu. Problem w tym czy sadownicy zechcą skorzystać z tej pomocy.

Ryszard Ciźla,sadownik, Świętokrzyska Izba Rolnicza: - Na pewno sadowników nie satysfakcjonuje pomoc w postaci tylko i jedynie kredytów, bo niektórzy już mają kredytów aż nadto.

Maksymalna wysokość kredytu dla gospodarstwa sadowniczego to 4 mln zł, a dla działów specjalnych produkcji rolniczej jest dwukrotnie większy.

Źródło: Agrobiznes