Najpierw były dwa pomysły na zróżnicowanie wysokości płaconych przez rolników składek. Jeden uzależniał ją od wielkości gospodarstwa drugi od tzw. ESU czyli unijnej metody statystycznego obliczania dochodu. Ale ostatecznie resort rolnictwa oficjalnie zaakceptował i przesłał do konsultacji społecznych trzecią propozycję: składka będzie zależała od liczby tzw. hektarów przeliczeniowych.

Wojciech Mojzesowicz, poseł PIS: te zmiany co chwilę co innego. Raz od hektarów przeliczeniowych, raz od takich, raz od dochodowości. Jest za duży bałagan.

Dlaczego taka, a nie inna propozycja. Tak tłumaczy to minister rolnictwa.

Marek Sawicki, minister rolnictwa: taka była wola z jednej strony Rady Ministrów po wstępnych konsultacjach założeń i z drugiej strony organizacji zawodowych. Uznali, że na obecnym etapie w ramach solidaryzmu społecznego, rzeczywiście większe gospodarstwa w ujęciu hektarowym powinny płacić wyższą składkę.

Ale związki i organizacje rolnicze wcale nie palą się do tego, aby składka w KRUS-ie była obliczana na podstawie hektarów przeliczeniowych.

Wiktor Szmulewicz, KRIR: ja uważam, że mimo wszystko hektary przeliczeniowe nie są do końca wiarygodnym co do naliczania składek.

Władysław Serafin, Kółka Rolnicze: hektar przeliczeniowy ma to do siebie, że albo jednych uszczęśliwia albo drugich nadmiernie obciąża. Zatem jeżeli przyjmiemy obszar fizyczny uprawy, to realne dochody są z hektara fizycznego i od tych realnych dochodów czy kosztów można liczyć pozostałe wskaźniki ekonomiczne.

Resort rolnictwa proponuje, aby wyższą składkę KRUS-owską płacili właściciele gospodarstw powyżej 50 hektarów. Dzięki temu oszczędności budżetu państwa wyniosą 40 milionów złotych.

Źródło: Agrobiznes/Witold Katner

Podobał się artykuł? Podziel się!