Rolnicy narzekają na zbyt wysokie składki, ubezpieczyciele – na zbyt duży koszt odszkodowań. Kto zyskuje, a kto traci na ubezpieczeniach rolniczych? Podczas seminarium zorganizowanego niedawno przez Europejski Fundusz Rozwoju Wsi Polskiej i Krajową Radę Izb Rolniczych zaprezentowano interesujące dane na ten temat.

Co z nich wynika?

Z pewnością nieźle wychodzi na ubezpieczeniach rolniczych budżet państwa – rok w rok pozostaje niewykorzystana kwota zarezerwowana w budżecie na ten cel, chociaż procentowo maleje: o ile w 2009 roku wykorzystano niewiele ponad 53 proc., w 2010 – tylko 32 proc. (ale budżet był większy), w 2011 blisko 61 proc., w 2012 – 78 proc. W tym czasie budżet rósł od 150 mln zł w 2009 r., przez 300 mln zł w roku kolejnym, do 203,8 mln zł w dwóch kolejnych latach.

Jak z tego wynika, kwota środków budżetowych przekazana zakładom ubezpieczeń w zł rośnie, obecnie wynosi prawie dwukrotnie więcej niż w 2009 r.: najpierw było to prawie 80 mln zł, w 2010 r. – 96,6 mln zł, w 2011 – 124, 2 mln zł i w 2012 r. blisko 160 mln.

Liczba umów zawartych przez rolników z zakładami ubezpieczeń natomiast spada: w 2009 r. było ich ponad 144 tys., w 2010 – 149,5 tys., a w kolejnych dwóch latach coraz mniej, odpowiednio – 138,4 tys. i 135,7 tys.

Kwota odszkodowań wypłaconych przez zakłady ubezpieczeń rośnie, choć nie zawsze przekracza wpływ ze składki  – w 2008 r. zakłady ubezpieczeniowe przeznaczyły na nie 194 mln (ze składki otrzymały 125 mln), w 2009 – 121 ze 180 mln składki, w 2010 – 98 mln przy 210 mln wpływu ze składki, w 2011 - 362 mln z 270 mln składki , a w 2012 – aż 650 mln zł wyniosły odszkodowania przy 285 mln składek.

Jak więc z tego wynika, nie każdy rok jest dla ubezpieczycieli zły, a sumując kolejne lata można powiedzieć, że nie robili dotąd wcale tak złego interesu: przypis składki w tym okresie wyniósł 1 mld 70 mln zł, a odszkodowania - 1 mld 425 mln, przy czym ponad mld zł odszkodowań przypadło na ostatnie dwa lata.