Resort rolnictwa chce zmian w Kasie Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego, ale ich wprowadzenie wymaga czasu i pełnej analizy sytuacji na wsi - uważa wiceminister rolnictwa Marian Zalewski.

Zalewski, odnosząc się do wniosku Business Centre Club (BCC) skierowanego do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie zgodności z konstytucją niektórych przepisów o ubezpieczeniach rolniczych, podkreślił, że obecnie "nie ma tych miliardów, które by można ze wsi zabrać".

Inny wiceszef resortu rolnictwa Artur Ławniczak, zapytany o raport BCC powiedział, że "jest on nierzetelny, nieprawdziwy i nie uwzględnia rzeczywistych danych ekonomicznych". Jego zdaniem, TK odrzuci wniosek BCC z "powodów formalnych".

Według ekspertów BCC, system ubezpieczenia rolników narusza normy konstytucyjne. Jak zaznaczył szef BCC Marek Goliszewski, dochody rolników w 2007 roku były znacznie wyższe niż osób nie pracujących w rolnictwie.

BCC uważa, że rolnicy płacą zbyt małe składki na ubezpieczenie emerytalne. Nie płacą także podatku dochodowego, co jest - według pracodawców - niesprawiedliwe i jest oznaką nierównego traktowania.

Obecnie Sejm pracuje nad rządowym projektem nowelizacji ustawy o ubezpieczeniu społecznym rolników, który trafił do Sejmu na jesieni 2008 r. Projekt różnicuje wysokość składki w zależności od wielkości gospodarstwa rolnego - wyższe składki na KRUS mają płacić rolnicy posiadający powyżej 50 ha. KRUS szacuje, że wyższe składki zapłaci ok. 15,5 tys. rolników.

Według wiceministra Zalewskiego, obecna nowelizacja jest tylko "pierwszym krokiem" zmian w systemie rolniczych ubezpieczeń, ale - jak zaznaczył - będzie też następny, jednak "sprawie trzeba się przyjrzeć kompleksowo". W jego opinii, warunkiem zróżnicowania składek jest wprowadzenia liczenia dochodów rolniczych.

Wiceminister zauważył, że 80 proc. rolników ma gospodarstwo nie większe niż 10 ha, a tylko 1 proc. posiada powyżej 50 hektarów ziemi i ci rolnicy będą płacić więcej na KRUS.


Źrodlo: PAP