PRZEGLĄD PRASY: Pomysł ten wymaga zgody rządu i parlamentu. Resort uzasadnia swoją propozycję koniecznością dotarcia do rolników z informacją o obowiązku.

0 tym, że od 1 lipca powinni ubezpieczać co najmniej połowę areału swoich upraw, rolnicy wiedzą od blisko roku. Jeszcze na początku miesiąca minister rolnictwa Marek Sawicki mówił, że jest za utrzymaniem tegorocznego terminu. Konsultacje z ubezpieczycielami dotyczyły głównie zakresu ubezpieczenia.

W poniedziałek jak napisał Parkiet, w Ministerstwie Rolnictwa odbyła się konferencja uzgodnieniowa przedstawicieli resortu i towarzystw.

- Resort zdecydował się na rozdzielenie ryzyka, tak by rolnik mógł ubezpieczyć się od skutków jednego żywiołu, a nie, jak przewidują przepisy, aż pięciu - mówi Rzecypospolitej Andrzej Janc, dyrektor z TUW Concordia. Chodzi o ryzyko: powodzi, suszy, gradu, ujemnych skutków przezimowania oraz przymrozków wiosennych.

Ministerstwo chce jednak zmniejszyć z 30 do 10 proc. udział rolników w ewentualnych szkodach (odszkodowanie miałoby być wypłacane dopiero, gdy straty przekroczą jedną dziesiątą danej uprawy). Ubezpieczyciele się domagają m.in. uwolnienia cen tych polis.

- Przynajmniej przy ubezpieczeniu suszy
- mówi Konrad Rojewski, przewodniczący Komisji Ubezpieczeń Rolnych w PIU.- Inaczej towarzystwa nie będą chciały oferować tych polis, gdyż będą przynosić im straty.

Dziś ceny polis dla upraw, takich jak: zboża, kukurydza, buraki, urzędnicy ustalili na 3,5 proc. sumy, na jaką uprawa została ubezpieczona, a dla np. rzepaku, owoców, warzyw -na 5 proc.

Źródło: Rzeczpospolita

 

 

Podobał się artykuł? Podziel się!