Podczas ostatniego posiedzenia Sejmu poseł Wojciech Mojzesowicz wygłosił oświadczenie, w którym powiedział:


Co zrobił rząd po ogłoszeniu wyroku? Powołał kolejny międzyresortowy zespół, tym razem do spraw reformy systemu ubezpieczeń społecznych rolników. Ma on pracować w porozumieniu z resortami zdrowia i przede wszystkim resortem rolnictwa, który nic w tej sprawie nie zrobił. Ostatni raz zespół spotkał się w grudniu ubiegłego roku. Dzisiaj mamy już koniec czerwca. Od tamtej pory w sprawie dostosowania przepisów do wyroku nic się nie dzieje. Usłyszeliśmy nawet w jednym z resortów - domyślam się, że w resorcie rolnictwa - że zespół może się nie zebrać do wyborów. Potwierdzają to także nasze rozmowy z osobami, które są odpowiedzialne za przygotowanie zmian w prawie. Mówią one, że czekają na wyniki prac zespołu międzyresortowego. Długo czekają, bo już 6 miesięcy.

Powstał zespół, ja też czekam na propozycje - odpowiada minister rolnictwa - wtedy się w ich sprawie wypowiem czy do nich ustosunkuję. Pan minister zarzuca też opozycji: Do tego opozycja ma sezon dobroci dla wsi i może sama przygotuje projekt - mówi tutaj o SLD i Prawie i Sprawiedliwości. Te ugrupowania przypomniały sobie o żniwach - bagatelizuje minister. Może niech najpierw zasieją - próbuje wszystko obrócić w dowcip minister rolnictwa, stara się to zrobić.

To jest skandaliczna wypowiedź ministra w tak poważnej sprawie. Ale sprawa raczej nie jest do śmiechu, bo to prawda, że 4 mln ludzi mieszkających na wsi będzie bez ubezpieczenia zdrowotnego. Bo choć teoretycznie do 2 lutego jest jeszcze sporo czasu, to w praktyce w tym roku nie uda się już przeprowadzić zmian w prawie. Na jesieni będą wybory, a sprawa powiązania wysokości składki do Narodowego Funduszu Zdrowia z miernikiem zamożności rolników jest kontrowersyjna: otwiera drogę do podwyższenia składek nie tylko dla NFZ, ale także na renty i emerytury w KRUS.

Zostaje więc scenariusz awaryjny. Po wyborach nowy rząd i Sejm w ekspresowym tempie dwóch miesięcy muszą przeprowadzić reformę, co jest raczej, według naszej oceny, nierealne, żeby przeszło to przez Sejm, Senat, wróciło z Senatu do Sejmu i jeszcze uzyskało podpis pana prezydenta. Cóż na to mówi pan minister? Nie ma powodu do zmartwień, dobre rozwiązania można przeprowadzić w 48 godzin - twierdzi.