Poseł Marcin Święcicki z PO pytał – przy burzliwej reakcji sali:

- Wiadomo, że nie możemy obciążyć rolników, bo olbrzymia większość rolników ma dość niskie dochody i ich nie obciążymy specjalnie, ale czy nie należałoby rozważyć tego, by nowi rolnicy, którzy zaczynają pracę, wchodzili w normalny system, tak jak samozatrudnieni, tak żeby nie zostawali ci młodzi, wykształceni... często z wyższym wykształceniem ludzie......żeby nie zostawali...

Poseł Zbigniew Kuźmiuk głośno zauważył, że głos zabiera koalicjant.

- Proszę mi nie przerywać, panie pośle, bardzo proszę – wtrącił Święcicki i  kontynuował: - ...często z dobrym wykształceniem, jakimiś inwalidami ekonomicznymi do końca życia i nie wchodzili w system KRUS-owski, który jest systemem dotowanym, niesamowystarczalnym, niezbilansowanym. Młodzi niech wchodzą już w system normalny, samozatrudnionych w rolnictwie. Czy państwo pracują nad tym? – pytał poseł przedstawicieli rządu

Zabierając głos, minister pracy i polityki społecznej Władysław Kosiniak-Kamysz nie odniósł się do tej propozycji. Stwierdził, że „Polska nie będzie krajem mlekiem i miodem płynącym po likwidacji KRUS”.

Zapowiedział jednak, że chętnie spotka się z klubem parlamentarnym Ruchu Palikota, który domaga się likwidacji KRUS. Jak podkreślił, te kraje, które doprowadziły do  likwidacji odrębnej kasy dla rolników, nie były zadowolone.

- Spowodowały one zepchnięcie rolników do systemu pomocy społecznej. I nie odprowadzano tam wtedy żadnych składek, oczywiście. Jeżeli są w tym obszarze jakieś niedociągnięcia, to trzeba to poprawić. Dlatego w tamtej kadencji była inicjatywa podniesienia składki w przypadku większych obszarów, na których gospodarują rolnicy, myślę, bardzo skuteczna, i uszczelnienia systemu, a to jest też hasło bardzo popularne.

Podobał się artykuł? Podziel się!