Do maja tego roku oddziały wojewódzkie NFZ wydały już ponad milion kart EKUZ. W 2015 r. kartę otrzymało ponad 2,5 mln osób. To znacznie więcej, niż jeszcze kilka lat temu – np. 1,1 mln w 2006 roku. Z roku na rok rośnie też odsetek osób, które planują nabyć dodatkowe zabezpieczenie w postaci polisy turystycznej. W te wakacje ponad 3,2 mln* Polaków wyjedzie latem z takim zabezpieczeniem. Ci którzy nie będą go mieli, sporo ryzykują.

- Chociaż najmocniej na naszą wyobraźnię wpływają zagrożenia związane z zamieszkami czy uchodźcami, najbardziej prawdopodobne są znacznie bardziej prozaiczne sytuacje - jak konieczność skorzystania ze stomatologa, potrzeba transportu medycznego czy pogryzienie przez psa. Nie we wszystkich takich sytuacjach koszty pomocy medycznej zabezpiecza karta EKUZ – mówi Hanna Misiak – ekspert Concordii Ubezpieczenia.

I dodaje przykład: - Rodzina z Torunia wyjechała na wakacje do Madrytu. Podczas zwiedzania miasta rodzice odpoczywali w parku Retiro, a dwójka ich dzieci bawiła się z rówieśnikami. Nagle w pobliżu pojawił się pies, który zaczął gonić dzieci. 9-letnia córka turystów podczas ucieczki przewróciła się i uszkodziła sobie ząb, natomiast 8-letni syn został ugryziony w nogę. Turyści wezwali policję i pogotowie ratunkowe, które przetransportowało dzieci do szpitala. Niezbędna okazała się pomoc chirurga w przypadku chłopca oraz dentysty i chirurga szczękowego w przypadku dziewczynki.

Nie można poddawać się zbyt łatwo

W tym przypadku rodzice poszkodowanych dzieci musieli zapłacić za interwencje medyczne idącą w tysiące euro. W ramach EKUZ nie otrzymali zwrotu poniesionych kosztów, gdyż skorzystali z usług prywatnego szpitala. Nie pomogły tłumaczenia, że w sytuacji groźnych kontuzji dzieci nie było czasu na sprawdzenie placówki medycznej – skorzystali z najbliższej. Niestety EKUZ działa jedynie w publicznych jednostkach służby zdrowia i nie rekompensuje kosztów zaawansowanej diagnostyki i bardziej skomplikowanych zabiegów, czy bardzo drogiego transportu medycznego.