Mimo że jest obowiązek ubezpieczenia przez rolnika połowy upraw, a do składek dopłaca budżet, od zdarzeń losowych w rolnictwie ubezpiecza się w Polsce ok. 10 proc. rolników. Ubezpieczenia obejmują ok. 20 proc. powierzchni upraw.

W konferencji wzięli udział przedstawiciele zakładów ubezpieczeniowych, izb rolniczych, resortów: rolnictwa oraz finansów, eksperci.

W opinii Krzysztofa Łyskawy z Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu, system ubezpieczeń rolnych powinien składać się z trzech filarów. Pierwszy filar, tak jak dotychczas, powinien być powiązany z dopłatami z budżetu państwa. Zaznaczył, że jest też możliwość dopłacania do składek ze środków unijnych.

Prezes Europejskiej Fundacji Rozwoju Wsi Polskiej Marek Zagórski podkreślił, że by wykorzystać pieniądze z UE na dopłaty do ubezpieczeń po 2013 r., konieczne jest wpisanie działania "zarządzenie ryzykiem" do dokumentów, które zatwierdzi Komisja Europejska. Chodzi o działanie przewidziane w Programie Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2014-2020. Dodał, że resort rolnictwa na razie nie wpisał go do projektu tego programu.

Zdaniem Marietty Janowicz-Lomott z Uniwersytetu Gdańskiego, uzupełnieniem tego systemu, czyli drugim filarem systemu ubezpieczeń rolnych, mogłyby być Fundusze Wzajemnego Wsparcia. Fundusz taki może być utworzony przez grupę rolników i z tego funduszu będą pochodziły pieniądze na pokrycie straty. Dotyczy to głównie zjawisk, które nie są ubezpieczane przez firmy, np. choroba zwierząt czy nietypowe zdarzenia pogodowe.

Trzecim filarem ubezpieczeń mógłby być Fundusz Stabilizacji Dochodów, z którego wypłacane byłyby pieniądze w przypadku utraty powyżej 30 proc. rocznego dochodu rolnika niezależnie od przyczyny - dodała ekspertka.

Takich funduszy dotychczas nie ma w Polsce i ich utworzenie nie będzie łatwe, bo wymaga zmiany podejścia rolników do sprawy ubezpieczeń. Eksperci podkreślali, że żaden z systemów ubezpieczeniowych nie pokryje 100 procent strat.

Wiele kontrowersji wzbudził unijny przepis dotyczący wypłaty rekompensat dopiero w przypadku wystąpienia 30 proc. strat w rocznej produkcji gospodarstwa. Jak wskazywali dyskutanci, w Polsce przepis ten jest przestrzegany dość rygorystycznie, co w praktyce uniemożliwia pomoc rolnikom z unijnych pieniędzy, podczas gdy w innych krajach UE jest on obchodzony przy akceptacji KE.