Poseł Jacek Bogucki  z PiS w ramach pytań w sprawach bieżących zwrócił się do rządu z pytaniem dotyczącym pomocy rolnikom poszkodowanym w wyniku nawałnic i huraganów:

- Dlaczego ten program był tak tajny, że nikt nie poinformował rolników, a nawet wójtów o jego istnieniu i zasadach? Czy wstydzicie się tego programu? Jest bowiem czego. Warunki uzyskania pomocy zostały w tym roku bardzo znacząco pogorszone. Rolnicy, aby uzyskać pomoc, muszą stracić 30 proc. plonów, ale też 30 proc. stada krów czy świń, 30 proc. całej produkcji gospodarstwa. Do tej pory wystarczyły straty na polu. Muszą paść krowy lub świnie, i to w jednym czasie, w tym samym czasie. Jeśli nie będzie tej pomocy, to padną z głodu, ale zimą. Rolnicy tygodniami czekają na przedstawiciela komisji wojewody, a żniwa, sianokosy już trwają. Chyba tego nie zauważyliście. To, co pozostało po nawałnicach, trzeba kosić, nie można czekać, a jak skoszą, to pomocy nie dostaną. I to jest błędne koło błędnego programu chyba błędnego rządu. Niedługo siewy, a zboże nie nadaje się do siewu. Trzeba je kupić, a nie ma za co. Nie nadaje się na mąkę, często nawet nie nadaje się na paszę. A gdzie jest obiecana pomoc, panie ministrze? Dlaczego nie dotrzymujecie słowa danego rolnikom? Dlaczego rząd postawił tak bezsensowne, zaporowe warunki korzystania z tej pomocy? Dlaczego nie działają komisje?

W odpowiedzi wiceminister rolnictwa Kazimierz Plocke przypomniał, jaka była treść uchwały rządu przyjętej 26 lipca.

- Wojewodowie powołali komisje określające poziom strat - dodał. -  Szacujemy, że pomoc, która jest opisana w programie, adresowana jest do 11 tys. gospodarstw rolnych w Polsce. Dotyczy to głównie województw mazowieckiego, łódzkiego i świętokrzyskiego. Czekamy na ostateczne potwierdzenia. W ciągu 60 dni komisje powinny zakończyć prace i złożyć stosowne raporty do resortu. Wtedy będzie można je rozpatrzyć.

Jacek Bogucki nie był przekonany.

- Ładnie to wygląda, ale ten program nie funkcjonuje. Reszta zboża jest już skoszona. Trawy podgnite, ale zebrane, a pomocy nie będzie. Rolnicy złożyli wnioski w lipcu, a komisja została powołana przedwczoraj, po trzech tygodniach. Widziałem zalane całe sołectwo, kilkaset hektarów. Od trzech tygodni nikt się nie pojawił, by pomóc. Kilka kilometrów dalej pana szef, minister Sawicki, cały dzień świętował. Robił sobie zdjęcia, ale do rolników pojechać nie chciał. Przyjechał się fotografować, może do ulotki wyborczej, ale pojechać do rolników? Nie, to zepsułoby obrazek. Zatrudniliście 60 tys. urzędników, a nie ma komu szacować strat.