- Nic nie było tutaj powiedziane o rolnikach. Państwo chcą również zwiększyć o siedem lat wiek emerytalny rolników, mieszkańców polskiej wsi – powiedział poseł Cezary Olejniczak z  SLD podczas dyskusji nad projektem ustawy o zmianie ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. - To jest niedopuszczalne, żeby go o tyle zwiększać. Co z programem „Młody rolnik”? Komu rolnicy mają przekazywać swoje gospodarstwa? Wychodzi na to, że wnukom. A co z tymi w średnim wieku? Swoim dzieciom? Zasilą szeregi bezrobotnych, których w naszym kraju nie brakuje.

Podobne zdanie miał poseł Mieczysław Golba z Klubu Parlamentarnego Solidarna Polska:

- Jak wygląda sprawa rolników i jak chcecie zrekompensować im ciężką pracę? Oni pracują, można powiedzieć, od świtu do zmierzchu, dziennie po14, 16 godzin, co daje nam w roku 6 tys. godzin. Jeślibyśmy przeliczyli czas w zwykłej pracy, po 8 godzin dziennie, to da nam to w roku około 2 tys. godzin. Tak więc można powiedzieć, że rolnicy pracują trzykrotnie dłużej. Czy chcecie jakoś im to zrekompensować, czy nie macie pomysłu na to?

- Uzyskanie przez rolników pełnej emerytury związane jest z koniecznością zaprzestania prowadzenia gospodarstwa rolnego – podkreślił również Jan Krzysztof Ardanowski z Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość. - To jest jedyna grupa zawodowa, która, by uzyskać emeryturę i tak znacznie niższą od emerytur innych pracujących, musi pozbyć się swojego warsztatu pracy. Trudno wyobrazić sobie przekazywanie gospodarstw następcom, tym tzw. młodym rolnikom, zmuszonym czekać, aż rodzice, mama i tata, ukończą 67 lat. Zapewne wielu następców, jeżeli zdecydują się czekać, przekroczy wiek 40 lat uznany w Unii Europejskiej za graniczny wiek młodego rolnika uprawniający do różnych form pomocy i wsparcia finansowego w ramach wspólnej polityki rolnej.

Poseł uznał, że zaproponowana reforma jest niespójna i nielogiczna, krzywdząca dla rolników, bo traktowani są gorzej niż rolnicy w innych krajach Unii Europejskiej.

- To jest kolejny przykład polityki antychłopskiej prowadzonej nie tylko przez Platformę, ale niestety przez partię, która nie ma chyba żadnego prawa, by nazywać się partią chłopską – mówił Ardanowski. - Dlaczego wbrew temu, co, prezentując ustawę, mówił pan minister o szerokich konsultacjach społecznych, nie zostały dopuszczone do konsultacji żadne organizacje rolnicze, nie wzięto pod uwagę głosu ani izb rolniczych, ani „Solidarności”, ani kółek, ani innych organizacji? To jakie to są konsultacje?