PRZEGLĄD PRASY: Rolnicy uczą się na błędach. Ubiegłoroczna susza i wprowadzenie dopłat z budżetu do rolniczych ubezpieczeń powinny zmienić ich nastawienie do polis. Postępy już widać, choć na razie nie są wielkie – pisze Magdalena Kozmana.
W tym roku, po fali przymrozków na początku maja, burzach z gradobiciem i obfitych ulewach stan wielu pól jest opłakany. Jednak umowami ubezpieczeniowymi została objęta mniej niż jedna dziesiąta powierzchni rolnej. - To prawda, że jest dużo klęsk, ale niewielki procent rolników otrzymał odszkodowania od ubezpieczycieli. Późno wysyłają rzeczoznawcę na pola, a poza tym ich ocena strat podlega dyskusji - tłumaczy Wiktor Szmulewicz, prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych. Jego zdaniem obowiązujące w Polsce prawo znacznie lepiej zabezpiecza interesy przedsiębiorstw niż chłopów.

W ubiegłym roku towarzystwa ostrożnie oferowały ubezpieczenia upraw z dopłatami budżetowymi. Wynikało to m.in. z niejasnej definicji suszy, ale ustawa wprowadzająca takie dopłaty została już znowelizowana. W 2006 r. zawarto ponad 11 tys. umów na ubezpieczenia z dopłatami z budżetu. Większość dotyczyła upraw. W tym roku z Ministerstwem Rolnictwa umowy na dotowane polisy zawarły cztery towarzystwa: TUW, PZU, Concordia i Allianz. W pierwszym kwartale tego roku podpisali tylko 871 umów, ale był to dopiero początek akcji, której szczyt przypada po żniwach. -Podczas jesiennej kampanii zauważyliśmy rosnące zainteresowanie ubezpieczeniami dotowanymi. W tym roku przewidujemy dalszy ich wzrost -mówi Konrad Rojewski z Biura Zarządzania Produktami PZU.

Rolnicy najchętniej ubezpieczają zboża, zwłaszcza rzepak. Duże farmy korzystają z kredytów, a banki wymagają zabezpieczeń nawet od ryzyka pogodowego. Ale w przypadku małych gospodarstw to nie działa. Sytuacja się zmieni od lipca przyszłego roku, gdy gospodarze będą musieli objąć ubezpieczeniem przynajmniej połowę upraw. W przeciwnym razie nie dostaną dopłat bezpośrednich.

Źródło: Rzeczpospolita