Według lidera PSL, wcześniejsze doświadczenia współpracy PSL z PO wskazują, że udawało się wypracowywać kompromisowe propozycje - tak było np. w sprawie odprowadzania składek do Otwartych Funduszy Emerytalnych.

- Mówiono, że gdyby nie tamte zmiany, moglibyśmy być dziś w sytuacji Grecji - zauważył europoseł PSL Jarosław Kalinowski, który razem z Pawlakiem uczestniczył w sobotniej konferencji prasowej po posiedzeniu Rady Naczelnej PSL.

PSL proponuje, by kobiety mające dzieci mogły przechodzić na emeryturę wcześniej - licząc 3 lata za każde dziecko, nie więcej jednak niż 9 lat. Ludowcy chcą również, aby wydłużanie wieku emerytalnego odbyło się w dwóch etapach. W pierwszym wiek emerytalny zostałby podwyższony o 2 lata: do 67 lat dla mężczyzn i 62 lat dla kobiet (do 2020 r.). O szczegółach następnego etapu reformy miałyby decydować następne rządy. Ludowcy przedstawili tę propozycję podczas rozmowy z szefem rządu.

- Rada Naczelna bardzo stanowczo opowiedziała się za propozycjami, które PSL przedstawiało w dyskusji o reformie emerytalnej - poinformował Pawlak.

Zauważył, że podwyższenie wieku emerytalnego dla kobiet niesie za sobą wydłużenie o 7 lat czasu pracy i razem z tym skrócenie życia na emeryturze również o te 7 lat. - Więc jeżeli my mówimy w PSL: dajmy kobietom prawo do wyboru (czy chcą pracować dłużej, czy nie), to mówimy w duchu wolności. Niech każdy zdecyduje, czy chce mieć mniejszą emeryturę i np. opiekować się wnukiem lub starszym rodzicem - mówił wicepremier. Jak tłumaczył, np. osoba 60-letnia może mieć rodziców w wieku 85 lat i może zdecydować, że nie chce ich wysyłać do domu spokojnej starości i płacić za to, lecz sama się nimi zająć.

Pawlak potwierdził też, że podczas Rady Naczelnej wezwano członków PSL do jednorazowej wpłaty pewnej sumy pieniędzy (nie ujawniono jej wysokości). Miałaby ona poratować budżet partii, nadszarpnięty decyzją Państwowej Komisji Wyborczej, która zakwestionowała sprawozdania finansowe partii sprzed kilku lat. Ludowcy znaleźli się w trudnej sytuacji po tym, jak minister finansów odmówił im umorzenia odsetek i rozłożenia na 10-letnie raty ponaddwudziestomilionowego długu.

- Będzie zrzutka, abyśmy mieli sprawę z głowy najszybciej jak to jest możliwe, żebyśmy nie musieli się droczyć z bezdusznymi urzędnikami czy ministrami, którzy potrafią stosować drakońskie prawo w sytuacji, kiedy błąd miał charakter bardzo formalny - oświadczył Pawlak.

Ludowcy zostali ukarani za błąd księgowy z 2001 roku, gdy zamiast dwóch rachunków bankowych zbierali pieniądze na kampanię wyborczą tylko na jedno konto. Minister finansów Jacek Rostowski (PO) nie zgodził się jednak na umorzenie im odsetek (11 mln zł) i rozłożenia należności na 10-letnie raty.

Politycy PSL rozmawiali też w sobotę o zamiarach Ministerstwa Sprawiedliwości w sprawie reorganizacji mniejszych sądów (PSL się temu sprzeciwia). - To nie jest tylko kwestia reorganizacji, to jest ograniczanie kompetencji tego pośredniego, powiatowego szczebla samorządności. Skoro wszyscy się zgadzają, że społeczeństwo obywatelskie najlepiej się realizuje na poziomie samorządu terytorialnego, to nie można, również reformując wymiaru sprawiedliwości, tego szczebla samorządności osłabiać - przekonywał Jarosław Kalinowski.

- Dzisiaj sądy, za chwilę jakieś inspekcje, a za chwilę ktoś nam powie, że powiaty są zupełnie niepotrzebnie - mówił, deklarując, że PSL będzie bronić idei samorządności.

Resort sprawiedliwości chce przekształcić mniejsze sądy rejonowe w wydziały zamiejscowe większych sądów. Przekonuje, że z punktu widzenia obywateli absolutnie nic się nie zmieni. Do tych zmian PO nie potrzebuje zgody koalicjanta, bo reorganizację można przeprowadzić poprzez rozporządzenie ministra. Ministerstwo zapewnia, że proponowana reorganizacja wcale nie oznacza likwidacji mniejszych sądów, co zarzucają mu ludowcy.