I jak zwykle, gdy kolejne ekipy biorą się za porządki w KRUS-ie, reforma będzie polegała na uszczelnianiu systemu. Ma to się stać dzięki stworzeniu rejestru działalności rolniczej. O tym, kto będzie mógł ubezpieczyć się w KRUS-ie, zdecyduje prowadzenie działalności rolniczej, a nie posiadanie skrawka ziemi.

Zbigniew Górczyński, KRIR: - przykład w dużych miastach, gdzie osoba, która ma zakład samochodowy i ponad 1 ha ziemi, również jest płatnikiem KRUS-u.

Ale z drugiej strony KRUS otworzy się na tzw. dwu zawodowców czy robotników sezonowych. Ale tylko pod warunkiem, że ich dochody roczne nie przekroczą 12 minimalnych pensji, czyli obecnie 13,5 tys. zł.

Artur Ławniczak, wiceminister rolnictwa: - do końca czerwca wszystkie założenia zostaną zaprezentowane. Trwają bardzo intensywne prace analityczne.

Jedno jest pewne. Na razie resort rolnictwa nie zamierza wprowadzać podatku dochodowego, od wysokości, którego miałaby być obliczana składak KRUS-owska. Zamiast tego składka w KRUS-ie będzie uzależniona od tzw. standardowej nadwyżki ekonomicznej. Rolnicy co roku będą informować o rodzaju i rozmiarze produkcji, co pozwoli na ustalenie wielkości ekonomicznej gospodarstwa.

Będzie ona potem dzielona przez liczbę osób w rodzinie rolnika. A na tej podstawie wyznaczana będzie wysokość składki. Mówiąc prościej. Gospodarstwa wysoko towarowe będą płacić więcej, a małe bez zmian.

Źródło: Witold Katner/Agrobiznes

Podobał się artykuł? Podziel się!