PRZEGLĄD PRASY: Budowa sieci energetycznych na prywatnych gruntach pociąga za sobą konieczność wypłaty wynagrodzenia dla właściciela lub użytkownika wieczystego, który nie może w pełni korzystać ze swojej nieruchomości. Niestety do tej pory nie otrzymuje go wiele osób, na których działkach postawiono słupy energetyczne przed wieloma laty. Niegdyś zajmowano tereny pod sieci energetyczne, nie pytając o zgodę właścicieli – pisze Adam Makosz.

Rolnicy walczą o swoje

Jeden z pierwszych pozwów przeciwko zakładowi energetycznemu złożył na początku tego roku rolnik z Wielkopolski. W trakcie procesu firma Enea zawarła z nim ugodę i wypłaciła 4 tys. zł odszkodowania. Teraz w jego ślad zamierza pójść 300 innych okolicznych gospodarzy. -Najpierw zamierzamy się porozumieć z zakładem energetycznym polubownie, a gdy takie działania nie odniosą skutku, wystąpimy na drogę sądową. Rolnicy chcą jedynie pokrycia strat, które ponoszą co roku w trakcie prac polowych. W miejscu, w którym stoją urządzenia energetyczne, nie można zbierać plonów i trzeba je omijać, tracąc czas. Tylko wynajem kombajnu w czasie żniw kosztuje do 300 zł za godzinę - mówi Witold Przybył z Wielkopolskiej Izby Rolniczej w Międzyzdroju. W ostatnim czasie podobne spory toczyły się na Lubelszczyźnie. Jednemu z rolników Lubelskie Zakłady Energetyczne musiały wypłacić 7 tys. zł odszkodowania za 12 słupów, które od lat utrudniały prace przy uprawach.

Odszkodowanie za dziesięć lat

Wszystkim właścicielom gruntów należą się odszkodowania za bezumowne zajęcie terenu pod sieci energetyczne, w zakresie, w jakim obniżają one funkcjonalność i wartość gruntów.
- Stawki za służebność są oczywiście wyższe przy działkach budowlanych i mniejsze prze gruntach rolnych. Występuje tutaj jeszcze kwestia pasa ochronnego pod liniami wysokiego napięcia. Sądy nie zawsze przyznają rekompensaty za utrudnienia w korzystaniu z tych części działek- mówi Agnieszka Marcinkowska, z Kancelarii Odszkodowawczej Refundum. - W każdym razie można żądać odszkodowania tylko za dziesięć lat przed dniem wytoczenia powództwa przeciwko zakładowi energetycznemu, gdyż w tym zakresie obowiązuje właśnie taki okres przedawnienia roszczeń. Podstawą prawną takiego żądania jest art. 225 kodeksu cywilnego - wyjaśnia dr Piotr Lewandowski, ekspert w dziedzinie prawa energetycznego.

W podobnej sprawie wypowiadał się już Sąd Najwyższy. Uznał, że w razie bezumownego korzystania z cudzego gruntu, zakład energetyczny zajmuje go prawie jak właściciel, czyli samoistny posiadacz z art. 225 k.c. W dodatku działa on w złej wierze, o czym może świadczyć brak umowy uprawniającej go do zajmowania gruntu. Dlatego musi on zwrócić właścicielowi gruntu nie tylko wartość zbiorów, których ten nie uzyskał, ale również jest odpowiedzialny za pogorszenie gruntu. Ponadto jest obowiązany do wynagrodzenia za korzystanie z rzeczy (wyrok Sądu Najwyższego z 25 lutego 2004 r, sygn. akt II CK 32/03).

Lepiej najpierw negocjować

Kolejne wygrane sprawy sądowe o odszkodowania za słupy energetyczne przecierają drogę kolejnym rolnikom i właścicielom działek budowlanych. Według dr Dagmary Skupień, adwokata z Łodzi, dochodzenie roszczeń należy rozpocząć od pisma skierowanego do przedsiębiorstwa użytkującego urządzenie, w którym właściciel gruntu precyzuje swoje żądania. W razie pozytywnej odpowiedzi zakładu energetycznego można zawrzeć z nim stosowną umowę. Jej zdaniem, dopiero w przypadku odmowy uznania roszczeń właściciela nieruchomości, konieczne jest wystąpienie z powództwem do sądu.