Farmer: Czy dożyliśmy czasów, że Trybunał Konstytucyjny musi wywierać nacisk na rząd, żeby przeprowadzić reformę systemu ubezpieczeń rolniczych?
Artur Balazs: Myślę, że 20 lat funkcjonowania Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego to okres, który powinien skłaniać do refleksji. W rolnictwie i w Polsce dużo się zmieniło przez ten czas i w jakiejś części formuła KRUS-u sprzed 20 lat się wyczerpała. Trzeba także powiedzieć jednym tchem, że ci, którzy uważają, że na reformie Kasy budżet zyska astronomiczne kwoty, to nie mają pojęcia o czym mówią. Dobrze, że Trybunał Konstytucyjny zmobilizował rządzących do dyskusji i podjęcia decyzji.

Farmer: Rozmowa w Polsce na temat KRUS bardzo spolaryzowała się. Gdy ktokolwiek wypowiada słowa – reforma KRUS – zaraz słychać – nie likwidujmy go.
Artur Balazs:
KRUS powinien nadal być instytucją gwarantującą emerytury i ochronę zdrowia dla rolników, przede wszystkim mniejszym rolnikom, którzy nie produkują na rynek. Przecież gospodarstwa nie specjalistyczne do 5 ha, produkują głównie na własne potrzeby. To gospodarstwa, które funkcjonują na pograniczu wytrzymałości ekonomicznej. Narzucanie na takie gospodarstwa obciążeń finansowych nie może mieć miejsca. Gospodarstw do 5 ha w Polsce jest grubo ponad milion. Trzeba umieć realnie podchodzić do sprawy i wiedzieć o czym się mówi.

Farmer: Czyli reforma KRUS powinna uwzględniać ekonomiczne aspekty gospodarstw rolnych?
Artur Balazs:
W całej Europie system ubezpieczeń rolniczych jest mocno dotowany. Emerytury w Polsce są na poziomie 600 – 700 złotych. Proszę zauważyć, że mówimy o bardzo niskim zaopatrzeniu emerytalnym, które przecież nie wystarcza na przeżycie. Reforma systemu musi zakładać podniesienie emerytur. Z kolei gospodarstw wysoko produkcyjnych, tych o powierzchni, co najmniej 100 ha jest około 10 tysięcy.

Farmer: Pan należy do tej drugiej grupy?
Artur Balazs
: Mam 270 ha. Dla mnie płacenie składki do KRUS-u to dodatkowy podatek. Mam świadomość, że nigdy nie będę korzystał z emerytury krusowskiej, gdyż mam wypracowane uprawnienie emerytalne w ZUS-ie. Jestem też ubezpieczony w innych systemach, bo mnie na to stać. Nie raz podaje się mnie jako przykład polityka i rolnika, który korzysta z KRUS. Odpowiadam, że tak nie jest. Warto zastanowić się nad tym, gdzie tego typu rolnicy jak ja, mogliby być ubezpieczeni. Wydaje się, że poza Kasą Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego. Wtedy KRUS musi pozostać gwarantem dla mniejszych rolników. Proszę zauważyć, że jeśli ci duzi gospodarze wyjdą z KRUS-u, to dla budżetu może okazać się dodatkowym kosztem, a nie oszczędnością. Dlatego uważam, że realnie nie ma możliwości zaoszczędzenia na ubezpieczeniach mniejszych hektarowo rolników.

Farmer: A co z ekonomicznie wydajnymi gospodarstwami?
Artur Balazs:
Reformy systemu nie powinno oddzielać się od rolniczych dochodów i ich opodatkowania. Ci najwięksi powinni płacić podatek dochodowy, tak jak to robią przedsiębiorcy, z możliwością odliczania inwestycji w gospodarstwach. Zmiany w KRUS-ie powinny być znacznie głębsze, nie powinny dotyczyć tylko składki zdrowotnej.

Farmer: Zawsze podejmował Pan trudne tematy i nie bał się o nich mówić, dyskusja o rolnictwie nie jest jednak popularna i wielu polityków do niej nie dojrzało.
Artur Balazs:
Myślę, że wiele osób nie ma wystarczającej wiedzy o konsekwencjach reformy Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego. Hasło, że na reformie KRUS-u można zaoszczędzić 5 mln złotych jest czystą iluzją i nie trzyma się kupy. Wielu ekonomistów ma taką wiedzę, poza tym jak zaczną liczyć to się o tym przekonuje, ale hasło pozostaje. Ci, którzy najgłośniej atakują KRUS, dobrze o tym wiedzą.

Farmer: Dziękuję za rozmowę.

Źródło: farmer.pl/ FARMER 22/2010

Podobał się artykuł? Podziel się!