Ostatnio minister rolnictwa Marek Sawicki wystąpił z propozycją, aby składkę zdrowotną naliczać od hektara. Rolnik płaciłby 1,25 proc. składki z własnej kieszeni, a pozostała część byłaby odliczana od podatku gruntowego. (Pracownik etatowy opłaca składkę w wysokości 9 proc. dochodu brutto, z czego 7,75 proc. odliczane jest od podatku dochodowego, a 1,25 proc. płacone przez pracownika.)Tylko że podatek gruntowy odbiera gmina – więc powinna mieć wypłaconą rekompensatę, która wyrówna poniesione straty. Jeśli propozycja ta zyskałaby akceptację, to przy podatku 94 zł 10 gr za hektar składka płacona przez rolnika wyniosłaby 1,18 zł rocznie. NFZ zamiast 1,86 mld zł otrzymałby ok. 93-108 mln zł.

Z kolei w sejmowej Komisji Rolnictwa niektórzy posłowie postulowali, aby składkę powiązać z dochodowością rolnika. Wtedy jednak mogłoby się okazać, że dochodowość większości rolników nie pozwala na nałożenie składki i powinien opłacać ją budżet – tak jak dzieje się to np. w przypadku osób bezrobotnych. Trudno ocenić, którą koncepcję przyjmie rząd – komisja ministra Michała Boniego, powołana do przygotowania projektu nowelizacji,  nie przedstawiła jeszcze swojej propozycji.

Tegoroczna składka zdrowotna opłacana przez budżet za 1,38 mln rolników wyniesie 1,86 mld zł.