O to, że w tym roku susza znowu nawiedzi spore obszary kraju możemy być więcej niż pewni. Zmieniający się klimat sprawił, że wysokie temperatury stały się takim samym przekleństwem rolników jak niskie ceny skupu.

Rząd uznał, że taniej będzie rolnikom dopłacać nawet do połowy wartości polisy niż co roku wysupływać setki milionów złotych na pomoc suszową czy na dopłaty do kredytów klęskowych. Zakłady ubezpieczeniowe uznały jednak, że finansowa propozycja rządu jest nie do przyjęcia i nie zamierzają rolnikom sprzedawać polis suszowych z rządowa dotacją.

Romuald Ajchler – poseł Lewicy: zakłady ubezpieczeń żądają sobie 10% składki. Wtedy kiedy jest 10%-owa składka ta ustawa nie ma zastosowania. Ona działa tylko do 5%.

Mówiąc krótko jeżeli rolnik chce wykupić ubezpieczenie od klęski suszy to je wykupi, ale tylko na zasadach komercyjnych bez dopłaty państwa. Powstały już wprawdzie przepisy, które by to zmieniały, ale wciąż nie rozpoczęto nad nimi nawet prac w Sejmie.

Wojciech Mojzesowicz - poseł PiS: nowelizacja ustawy utknęła znowu u ministra finansów, gdzie skierował ją marszałek sejmu, co jest niezgodne nawet z procedurami wewnątrz sejmowymi, ponieważ ta ustawa powinna być poddana pierwszemu czytaniu.

Resort rolnictwa rozkłada ręce. Teraz wszystko zależy od opinii ministra finansów. Jeżeli rządowa poprawka zostałaby przyjęta to kosztowałaby ona budżet państwa grube miliony.

Kazimierz Plocke – wiceminister rolnictwa: to są wydatki od kilkudziesięciu do kilkuset miliardów złotych. W związku z tym konieczna jest opinia ministra finansów w tej sprawie.

Problem w tym, że czas leci, decyzji nie ma, a polisy suszowe z dopłatą państwa już powinny być kupowane przez rolników.


Źródło: Agrobiznes/Witold Katner

Podobał się artykuł? Podziel się!