Oksymoronem, czyli wyrazami o przeciwnym i wykluczającym się znaczeniu, nazwał premier Donald Tusk „beneficjentów KRUS”.

Zdaniem Donalda Tuska nie można ulegać próbom faworyzowania żadnego zawodu.

- A więc na końcu zbudujemy znowu bardzo skomplikowany, bardzo niesprawiedliwy system, gdzie każdy wywalczy sobie jakiś zestaw przywilejów, tak jak było w przeszłości, tak jak premier Miller i jego koleżanki i koledzy z poprzednich ekip właśnie ustępowali przed twardymi żądaniami i potęgowali to wrażenie, że system emerytalny składa się z gigantycznej ilości podsystemów, gdzie każdy ma tyle, ile sobie wywalczył, na ile postraszył polityków. My to teraz staramy się konsekwentnie prostować – mówił premier. W tym momencie z sali padło pytanie posła Ryszarda Kalisza: - A KRUS?

- Dobrze wiecie, że prace nad KRUS-em…  - podchwycił Tusk. - A więc już w tych ustawach pojawiły się działania, które będą zrównywały także dotychczasowych beneficjentów KRUS-u, chociaż każdy, kto zna się na rzeczy, wie, że słowa „beneficjent” i „KRUS” to właściwie oksymoron. To znaczy to nie jest system, który ma jakąś dużą grupę beneficjentów. To jest, naszym zdaniem, zły system i będziemy go zmieniać. Ale to nie jest tak, że dzisiaj polski rolnik – tak rozumiem okrzyk pana posła Kalisza – jest jakoś szczególnie faworyzowany dlatego, że jest w KRUS-ie. Znam wiele powodów, żeby sądzić, że zmiana tego systemu, udochodowienie wsi i upowszechnienie także na wsi systemów, jakie obowiązują normalnych podatników, będzie w efekcie z korzyścią dla polskiego rolnika. I nad tym razem z PSL-em pracujemy i pierwsze tego efekty są w tych ustawach.