Podczas wczorajszych obrad nad ustawą o szczególnych rozwiązaniach związanych ze skutkami powodzi poruszono również kwestię ubezpieczeń. Poseł Edward Siarka, Prawo  i Sprawiedliwość zapytał:

- Jak zachęcić osoby fizyczne i osoby prawne do zawierania umów ubezpieczeniowych, jeśli chodzi o klęski żywiołowe? Czeka nas dyskusja na ten temat. Wydaje się, że nie powinniśmy wprowadzać rozwiązań, które zniechęcają do zawierania umów ubezpieczenia. Takim działaniem zniechęcającym do ubezpieczeń jest pomniejszanie pomocy proporcjonalnie do uzyskania odszkodowań z tytułu ubezpieczeń.

Takie działanie przewiduje właśnie ustawa o szczególnych rozwiązaniach związanych ze skutkami powodzi, która jest w końcowym etapie prac sejmowych.

- Oczywiście nikt rozsądny nie zakwestionuje tego, że lepiej się ubezpieczyć, niemniej jednak rząd wychodzi z założenia oparcia się na ocenie indywidualnej sytuacji i na zasadach związanych z polityką społeczną – wyjaśnił Tomasz Siemoniak, sekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji. - Nie jest celem tego zasiłku odszkodowanie, nie jest celem tego zasiłku oddanie pieniędzy za domek letniskowy, za drugi czy trzeci dom, tylko przywrócenie zdolności mieszkaniowej. W związku z tym sytuacja osobista, sytuacja dochodowa też ma tutaj znaczenie. Pewnie można sobie wyobrazić jakiś taki idealnie sprawiedliwy system, w którym byłby ktoś taki, kto potrafiłby oddawać pieniądze według szkód, ale to powinna być rola właśnie towarzystw ubezpieczeniowych, a nie państwa.

Z wypowiedzi Tomasza Siemoniaka wynika, że nie jest możliwe oparcie pomocy dla poszkodowanych o system ubezpieczeń:

- Deklarowałem w pracach komisji pełną otwartość rządu na prace nad powszechnym systemem ubezpieczeń. Jest w tym zakresie pewien dorobek merytoryczny. MSWiA poprosiło dwa lata temu Polską Izbę Ubezpieczeń, która przygotowała rozmaite propozycje wyliczeń. Niemniej jednak chcę zauważyć, że uznaliśmy, głęboko analizując te propozycje, że korzystniejszy i dla budżetu państwa, i dla poszkodowanych jest system obecny, tzn. że przy tym poziomie zamożności społeczeństwa i przy tych oczekiwaniach dotyczących wsparcia budżetowego ze strony towarzystw ubezpieczeniowych bądź dopłat do polis lub reasekuracji nie da się stworzyć rynkowego systemu, do którego nikt nie musiałby dokładać. Myślę, że jesteśmy gotowi służyć w tym zakresie wszelkimi wyliczeniami w toku dalszych prac.

Po ubiegłorocznej powodzi udzielono pomocy na kwotę 3300 mln, z czego „bezpośrednio ludziom” wypłacono ok. 900 mln zł.

Podobał się artykuł? Podziel się!